poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 3

Następny dzień.
Francesca
Właśnie razem z całą paczką siedzimy przed Studio na ławkach. Nagle zauważyłam Maxi'ego. Szedł jakiś zamyślony i co chwile na kogoś wpadał i od razu przepraszał. A właśnie nie ma jeszcze Naty co jest dziwne.
- Hej Maxi - przywitaliśmy go z uśmiechem.
- Co? - zapytał 
- Maxi co jest? Co się dzieje? - Cami wstała i do niego podeszła
- Nic. Muszę iść - odparł i wszedł do szkoły. Podeszła do nas Angie.
- Dzieciaki Pablo i Antonio zwołują zebranie - powiedziała i odeszła a my za nią. W auli na krześle siedział już Maxi. Po chwili weszli nauczyciele.
- No to tak mamy dla was dwie informację. Jedną dobrą i drugą złą - zaczął Antonio.
- Dobra jest taka, że za 2 miesiące wystawimy przedstawienie - dodał Pablo a my zaczęliśmy klaskać.
- Natomiast zła wiadomość jest taka, że wasza koleżanka Naty wczoraj miała wypadek - oznajmiła smutno Angie.
- Co? - krzyknęła nasza paczka oprócz Maxi'ego
- Tak niestety ona... - Maxi przerwał Pablo'wi.
- Jest w śpiączce farmakologicznej - wyszeptał smutno.
- Skąd wiesz? - zapytała Viola bliska płaczu
- Wczoraj jak za nią wyszedłem to potrącił ją samochód - widać, że ledwo przeszło mu to przez gardło.
- Ojj... ale mi was szkoda - zapiła Ludmiła i zaczęła się śmiać.
- Tak widać jaką jest niezdarą - Diego również się zaśmiał.
- Przeginacie - warknął Maxi wstając a Marco i Leon go zatrzymali.
- Wy dwoje lepiej się nie udzielajcie - ostrzegł ich Antonio.
- Inaczej was zawiesimy - dodał Pablo po czym opuścili salę.
- Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy co Clara teraz przeżywa - odparł Maxi.
- A rodzice? - zapytałam
- Nie żyją - wyszeptał.
- Jak... jak to nie żyją? - zapytała Cami
- Wczoraj zmarli - dodał.
- Ale nudziarze - Ludmiła i Diego wyszli.
- Jeśli chcecie to mo,żecie iść do szpitala i tak idę do Clary bo pewnie ani razy nie odeszła od Naty - zaproponował Maxi.
- Ty jeszcze się pytasz? Jasne, że idziemy. W końcu to nasza przyjaciółka - stwierdził stanowczo Broduey.


Lara
Jak ja się cieszę, że się dostałam. Od razu zaprzyjaźniłam się z tymi miłymi czyli Fran, Violą, Cami i chłopakami. Dopiero przed chwilą weszłam do szkoły i od razu poszłam do klasy Angie. Kiedy tam weszłam zobaczyłam, że cała klasa oprócz blondyny i tego idioty ( czyt. Diego) jest smutna i ma spuszczone głowy. 
- Coś się stało? - zapytałam siadając między Federico a Maxi'm
- Naty miała wypadek - wyszeptał Maxi.
- Kiedy? - zapytałam
- Wczoraj - odpowiedział za niego Federico. Chciałam jeszcze o coś zapytać ale weszła Angie.
- Cześć - usiadła na swoim biurku po turecku. Podobno zawsze tak robi. - Zanim zaczniemy. Ludmiła i Diego jeszcze raz takie coś to na serio was zawiesimy. Zrozumiano? - spojrzała na nich a oni wkurzeni pokiwali głowami - Dobrze wiem, że nie bardzo jesteście skłonni do śpiewu ale musimy prowadzić lekcję. Więc dobiorę was w pary i razem zaśpiewacie piosenkę miłosną ok? - zapytała
- Dobra - rzekliśmy wszyscy.
- Ja was wybieram... Viola i Leon, Fran i Marco, Cami i Broduey - te trzy pary się do siebie uśmiechnęły. Wiem, że Cami i Broduey nie są parą ale podobno są ku sobie. - Lara i Federico, Ludmiła i Diego. Maxi ty nie będziesz miał tego zadania dobrze? - spojrzała na niego a on pokiwał głową - Na przygotowanie piosenek macie tydzień czasu - dodała i zaczęła lekcję. Po wszystkich zajęciach miałam wracać do domu ale Viola mnie zatrzymała.
- Idziesz z nami do Naty do szpitala? - zapytała a ja spojrzałam za nią i zobaczyłam, że idzie cała klasa oprócz Ludmiły i Diego'a.
- Jasne - uśmiechnęłam się i ruszyłam z nimi. Kiedy już tam byliśmy podeszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry. My do Natalii Navarro. Wiadomo co z nią? - zapytał Maxi
- Dzień dobry. Niestety ale jeszcze się nie wybudziła. Jakaś pani ciągle siedzi przy jej łóżku i nie odstępuje jej na krok - odparła pielęgniarka.
- Jest w tym samym pokoju co wczoraj? - zapytał ponownie
- Tak. Nie przewożono ją nigdzie - uśmiechnęła się do nas a my podziękowaliśmy i poszliśmy za Maxi'm. Poszliśmy aż na 3 piętro do sali 203. Przy łóżku siedziała jakaś blondynka.
- Hej Clara. Jak z nią? - Maxi podszedł do kobiety i pogłaskał po ramionach
- Bez zmian - wyszeptała.
- Dzień dobry - przywitaliśmy się.
- Cześć dzieciaki - uśmiechnęła się lekko. - Lekarz powiedział, że zanim się wybudzi może minąć nawet rok - rozpłakała się.
- Nie płacz. Wybudzi się szybciej - pocieszał ją Maxi.
- I co jej wtedy powiem? Że jej rodzice nie żyją? Zmarli zanim w ogóle dotarła do szpitala? - zapytała
- Clara coś na pewno mamy radę wymyślić - Viola do niej podeszła i klęknęła koło niej.
- A kto się nią teraz zajmie? - zapytała Cami
- Ja. Będę jej prawną opiekunką. Nie ma żadnej rodziny. A rano dzwonił do mnie adwokat jej rodziców i powiedział, że wszystko przepisali na nią. Dom, firmę oraz wszystkie pieniądze - oznajmiła. Nagle wszedł lekarz.
- Ale tu was dużo - zaśmiał się widząc nas.
- Co z nią? - zapytała pani Clara
- Wyniki są bez zmian. Nie wiadomo kiedy się wybudzi. Tak jak już pani mówiłem może zająć to nawet rok. Miejmy nadzieję, że szybciej to nastąpi - uśmiechnął się zachęcająco.
- A wtedy będzie musiała chodzić na rehabilitację? - zapytał Maxi
- Niestety tak. Natalia i tak miała dużo szczęścia bo było to tylko złamanie nogi i kilka obrażeń głowy. To mogło skończyć się gorzej - dodał.
- Dziękujemy - powiedziała Fran za wszystkich.
- Nie ma za co - wyszedł z sali.
- Clara wiesz, że powinnaś iść do domu odpocząć? - zapytał ją Maxi
- Nie mogę. Chcę być tu przy niej jak się obudzi a to może się zdarzyć w każdej chwili - zaprotestowała.
- No dobrze ale jakby coś się zmieniło do zadzwoń do nas ok? - Maxi na nią spojrzał  a ona pokiwała głową - Będzie dobrze zobaczysz - dodał po czym wyszliśmy ze szpitala.

2 miesiące później.
Maxi
Dokładnie 2 miesiące temu Naty miała wypadek od tego czasu się nie obudziła. Lekarze mówią, że jest coraz lepiej ale sami jej nie wybudzą. Wczoraj odbyło się przedstawienie, o którym mówili nauczyciele. Główne role mieli Viola i Leon. Za to Ludmiła i Diego byli tylko chórkami. Byli strasznie wściekli. Występ nam nawet wyszedł. Właśnie jestem w drodze do domu. Wracam z Resto. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Halo? - odezwałem się
- Maxi? Możesz przyjechać do szpitala? - usłyszałem głos Clary
- Ale co się stało? - zapytałem 
- Nie zadawaj pytań tylko przyjedź proszę - poprosiła i się rozłączyła. Szybko znalazłem taksówkę i pojechałem pod szpital. W recepcji powiedzieli mi, że przewieziono ją do sali 100 na 2 piętrze. Szybko tam poszedłem. 
- Clara wszystko dobrze? - zapytałem kiedy zobaczyłem ją pod salą
- Wybudziła się - uśmiechnęła się.
- Kiedy? - zapytałem szczęśliwy
- Ze dwie godziny temu ale.. - przerwała na chwilę. - Nie pamięta nic od przyjazdu do Buenos Aires - dodała ciszej. Opadłem na krzesło. 
- Czyli, że ciebie jeszcze pamięta ale nas już nie? - zapytałem
- Niestety - szepnęła. Z sali wyszedł lekarz i powiedział, że możemy do niej wejść. - Naty? Skarbie jak się czujesz? - zapytała ją Clara siadając na krzesło obok łóżka
- Nawet. Nie jest tak źle - odparła po czym spojrzała na mnie. - Kim jesteś? - zapytała
- Maxi. Twój przyjaciel pamiętasz? - zapytałem a ona pokręciła głową - Pierwszy raz spotkaliśmy się przed Studio jak tam byłaś po raz pierwszy. Później pomagałem ci do egzaminu - próbowałem jej przypomnieć cokolwiek.
- Przepraszam ale cię nie pamiętam - odparła smutno.
- Nie przepraszaj to nie twoja wina - zaprzeczyłem.
- A gdzie rodzice? - kiedy zadała to pytanie ja i Clara na siebie spojrzeliśmy
- Oni... - zaczęła Clara. - W ten sam dzień co miałaś wypadek tydzień po przylocie do Buenos Aires oni też mieli wypadek - ledwo dała radę to powiedzieć. - Przykro mi kochanie - dodała cicho i pogłaskała ją po ręce.
- Oni... Oni nie żyją? - zaczęła się jąkać a my niestety pokręciliśmy głowami - Oni.. mnie zostawili... opuścili - zaczęła płakać.
- Nie oni nigdy cię nie zostawią. Zawsze będą tu - pokazałem na jej serce i dotknąłem jej ręki.
- Jak mam odzyskać pamięć? - zapytała
- Maxi? Masz jakieś zdjęcia? - zapytała Clara
- Tak. Mnóstwo - odpowiedziałem i wyciągnąłem telefon. Naty się z trudnością podniosła i zaczęła oglądać zdjęcia.













- A to kto? - pokazała na Angie - Bo nie wygląda jakby była w naszym wieku - dodała
- Bo nie jest. To Angie nauczycielka śpiewu w Studio 21 - odparłem. - Jeśli chcesz będę ci pokazywał zdjęcia każdego z osobna i mówił imiona i kim są - zaproponowałem.
- Ok - zgodziła się. Zacząłem pokazywać jej zdjęcia i mówić.
 - To jest Violetta.. Twoja przyjaciółka - powiedziałem
 - Francesca.
 - Leon chłopak Violetty.
 - Lara ona zdawała w ten sam dzień co ty i też się dostała - powiedziałem.
 - Camila też twoja przyjaciółka - odparłem.
 - Andreas on jest raczej tylko kolegą - zaśmiałem się.
 - Federico także w ten sam dzień co ty zdawał i się dostał - rzekłem.
- Marco jest chłopakiem Francesci.
- Broduey - odparłem.
- A tutaj jesteś na jednej z prób do egzaminu. Zrobiłem ci to zdjęcie kiedy nie patrzyłaś - zaśmiałem się. 
- I co Naty pamiętasz coś? - zapytała Clara
- Nie - wyszeptała po czym wtuliła się w poduszkę i zaczęła płakać.



Tak wiem obiecałam Fere a zamiast tego znowu Naxi. Ja chyba nie potrafię tak pisać o innych parach.
No cóż zobaczymy jak będzie z następnymi.
Kocham was i pozdrawiam.




Uwielbiam ten moment. To zdjęcie widziałam już duuużo razy i mi się nie znudziło.
AMO NAXI<3

Chyba każdy wie co to znaczy co nie?!


5 komentarzy:

  1. świetny <333
    Naty nic nie pamięta ;(
    biedna ;(
    nic nie szkodzi, ze nie ma Fere, ale jest Naxi *.*
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Heeej!!
    Kocham to zdjęcie!
    Naty ich biedna Naty!Dobrze ,że się wybudziła ,ale i tak nic nie pamięta.
    Znaczy najważniejsze nie pamięta Maxiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezu, moja biedulka nico nie pamięta, kocham to zdjęcie i oni będą się częściej całowac♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny rozdział
    zapraszam na bloga o hoa
    http://moja-wersja-hoa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń