piątek, 11 października 2013

Rozdział 5

Camila
Broduey mnie pocałował. I to przy wszystkich. Nie powiem, że mi się nie podobało bo właśnie tak było ale... to by znaczyło, że ja mu się podobam. W tej chwili mogłam się od niego oderwać żeby przestał mnie całować ale nie chciałam. Wiem, że reszta na nas patrzy. Chłopak wreszcie się ode mnie odsunął a ja stałam zszokowana kilka minut.
- Cami? - Viola i Fran machały mi rękami przed twarzą ale ja się nie ruszałam
- Może trzeba pójść z nią na zewnątrz - zaproponował Marco.
- Dobry pomysł. Tylko jak ją wziąć? Ona jest za ciężka - zaśmiał się Maxi a ja nagle oprzytomniłam i do niego podeszłam. Chciałam go walnąć ale zakrył się Natalią.
- O nie. Będziesz płacił za swoją głupotę - teraz to ona się za nim schowała.
- Ale... ja... - chciał coś powiedzieć ale walnęłam mu w ramię i nadepnęłam na nogę. - Ała - zakwiczał i zaczął skakać trzymając się za stopę. - Ile ty masz siły dziewczyno? - zapytał i stanął z powrotem koło Naty.
- Wiesz co? Chyba dobrze ci tak - zaśmiała się hiszpanka.
- Eee...?! - spojrzał na nią
- Taka prawda - odparła. Nagle zadzwonił jej telefon a ona odeszła kawałek.
- Ej a tak na serio... skąd ty masz tyle siły? - zapytał ponownie Maxi
- A mam - pokazałam mu język. Naty podeszła do nas.
- Ja chyba nie zostanę na zajęciach - odparła.
- Co jest? Coś się stało? - zapytał Maxi podchodząc do niej
- Clara powiedziała, że lekarz kazał przekazać, że jeszcze przez dwa tygodnie nie mogę tańczyć - odpowiedziała smutno. - Ale ja mam pecha - dodała ciszej a Maxi ją przytulił.
- Przestań nie masz pecha - zaprzeczył.
- Właśnie, że mam. Moi rodzice nie żyją a ja miałam głupi wypadek przez, który nie mogę na razie tańczyć i nie pamiętam swoich przyjaciół - ukryła twarz w dłoniach.
- Śmierć twoich rodziców to było nieszczęście a nie pech - zaprotestowała Viola.
- Dobra nie ważne. Muszę iść - chciała odejść ale Maxi ją zatrzymał.
- Czekaj oprowadzę cię - zawołał za nią.
- A co sama nie mogę? - zapytała
- A pamiętasz drogę? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie ale ona nic nie powiedziała. - Właśnie. Ciao - powiedział do nas i wyszedł z Naty.
- To my idziemy - każdy poszedł oprócz Broduey'a.
- Cami... - zaczął ale mu przerwałam.
- Co to niby było? - zapytałam
- Przepraszam ale co miałem zrobić co? Jakbym cię zawołał pewnie byś nawet się nie odwróciła. Więc nie miałem innego wyjścia. A po za tym bardzo mi się podobasz - ostatnie zdanie wypowiedział bardzo cicho.
- Serio? - zapytałam zdziwiona
- Tak. Chciałem ci to powiedzieć już wiele razy ale nigdy nie miałem odwagi - wyjaśnił.
- Co jestem aż taka straszna? - zapytałam
- Nie tylko bałem się, że ty nie odwzajemniasz moich uczuć - odparł. Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało. - Wiesz co? Zapomnij o tym o czym gadaliśmy. O pocałunku też - oznajmił w końcu po czym odszedł a ja stałam tam zszokowana.
Kilka dni później.
Za chwilę mamy zajęcia z Angie. Od kilku dni Broduey nie dość, że się do mnie nie odzywa to jeszcze unika. Tak jakbym była powietrzem. Właśnie zadzwonił dzwonek na lekcję więc ruszyłam do sali Angie. Po drodze na kogoś wpadłam.
- Przepraszam nie zauważyłem cię - zaczął się tłumaczyć Broduey a kiedy mnie zobaczył spuścił głowę i się nie odzywał.
- Jesteś okropny - stwierdziłam a on na mnie spojrzał. - Traktujesz mnie jak powietrze od tych kilku dni. To, że mi powiedziałeś żebym zapomniała to dotyczyło również naszej przyjaźni? - zapytałam ale nie oczekiwałam odpowiedzi tylko poszłam do klasy - Maxi widziałeś się z Naty? - zapytałam przyjaciela siadając koło reszty
- Tak. Wczoraj tam byłem. Już ma dosyć siedzenia w domu. Clarze też się nie podoba, że musi tam siedzieć całymi dniami - odparł.
- Nie dziwię się - odparła Viola. - Ja też bym tak nie chciała po raz drugi. Bo już przecież tak miałam. Tyle, że ona może wychodzić a ja nie mogłam - dodała. Do klasy wszedł Broduey i nie usiadł koło nas tylko w innej części sali.
- A temu co? - zapytał Leon
- Nie wiem - odpowiedzieli wszyscy oprócz mnie. Nie miałam ochoty wypowiadać się na jego temat.
- Cami? Wiesz coś? - zapytała Viola
- Nie i nie chcę - powiedziałam prawdę.
- Akurat - bąknęła Fran.
- Mówię serio - dodałam. Do sali weszła uśmiechnięta od ucha do ucha Angie.
- Cześć dzieciaki - przywitała się. - Mam dla was niespodziankę - dodała z uśmiechem.
- Jaką? - zapytała zdziwiona Viola
- A taką - pokazała na drzwi od sali a przez nie weszła... Naty.
- Naty? - zapytaliśmy razem
- Przecież nie możesz chodzić na zajęcia co najmniej tydzień - stwierdziłam.
- Ty kłamczucho. Wczoraj co mi mówiłaś? - oskarżył ją Maxi
- A tak chciałam zrobić niespodziankę a co nie mogę? - zapytała z wyrzutem patrząc na niego i wystawiając mu język - A w ogóle nie będę jeszcze przez tydzień ćwiczyć na zajęciach z tańca ale na resztę mogę chodzić - oznajmiła.
- Ale fajnie - pisnęłam z Fran i Violą i ją przytuliłyśmy. Już chyba się do nas przyzwyczaiła bo odwzajemniła uścisk. Nagle do sali wpadła Ludmiła a za nią Diego.
- Ludmiła czemu się spóźniłaś? Diego tak samo - Angie na nich spojrzała
- Taka gwiazda jak ja musi świetnie wyglądać - oznajmiła diva. - A on mi towarzyszył - bąknęła pokazując na chłopaka. - A ona co tu robi co? Myślałam, że zostanie jeszcze w tym szpitalu i nie będę musiała jej widzieć - dodała pokazując na Naty.
- Ludmiła przeginasz - warknął Maxi w jej stronę.
- Co już się denerwujesz? Ma rację - stwierdził Diego. Maxi już chciał wstać i do nich podejść ale Leon i Marco go zatrzymali.
- Oboje przestańcie. Nie macie prawa tak mówić - upomniała ich Angie. - Jeśli jeszcze raz takie coś będzie miało miejsce zawiesimy was w prawach ucznia - zagroziła a oni usiedli.
- Ooo.. Broduey się z wami pokłócił? - zakpiła Ludmiła tak żeby Angie nie słyszała
- Weź się zamknij jędzo - odparłam.
- Bo co mi zrobisz beztalenciu? - zapytała
- SPOKÓJ - krzyknęła Angie.
- Angie spokojnie - uspokajała ją Viola podchodząc do niej. - A wy - wskazała na Ludmiłę i Diego'a - przestańcie się z nami kłócić. Co wam to daje co? Jakąś satysfakcje czy co? I co Naty wam zrobiła, że tak na nią naskakujecie? - zapytała ale oni jej nie odpowiedzieli tylko spojrzeli na nią dziwnie
- Dobra. Wszyscy siadajcie zaczynamy zajęcia - oznajmiła Angie. Potem następne zajęcia mieliśmy mieć dopiero za godzinę więc wszyscy oprócz Broduey'a, który teraz każdego unika poszliśmy do Resto.


Lara
- Ej to czemu Broduey nas unika? - zapytałam
- Właśnie. Od kilku dni taki jest. Co mu? - zapytał Federico
- A bo was przy tym nie było - Leon wybuchł śmiechem.
- Leon - Viola na niego spojrzała.
- No co? - zapytał niewinnie
- Jakoś straciłam ochotę na sok. Idę poćwiczyć - odparła Cami i wróciła się do szkoły.
- Ty palancie - krzyknęła Violetta w stronę swojego chłopaka i pobiegła za Camilą.
- Ej od kiedy ona mnie tak nazywa? - zapytał zdziwiony
- Leon ale serio przesadziłeś - przyznał Maxi.
- Właśnie. Może dla ciebie to było śmieszne ale ją Broduey najbardziej unika z nas wszystkich - dodała Naty.
- Dokładnie. I tym samym ją rani. A wiesz jaka jest Cami - stwierdziła Fran.
- No dobra już nic nie mówię. Ale przyznacie, że to było dziwne nie? - spojrzał na resztę
- Nie - zaprzeczyli wszyscy oprócz mnie, Fede i Naty.
- Przecież oni od dawna coś do siebie czuli ale teraz... nie wiem - dodała włoszka.
- A właśnie... Naty jak się czujesz? - zapytałam dziewczynę
- Lepiej - odparła. - Dobrze, że wyszłam już z tego szpitala. Myślałam, że tam się zanudzę na śmierć. Nie miałam co robić - przyznała.
- Ej przecież do siebie przychodziłem - wtrącił się Maxi.
- A co z tego jak i tak mi się nudziło? - pokazała mu język
- A trzymasz się po śmierci rodziców? - palnął Federico a Naty spuściła głowę w dół. Walnęłam chłopaka w głowę. - Ała. Za co to? - zapytał
- Za to, że jesteś taki głupi - odpowiedziałam.
- Naty wszystko ok? - Maxi pogłaskał ją po ramieniu a ona pokiwała głową
- Naty na pewno? - Fran chciała się upewnić a hiszpanka się do niej przytuliła
- To teraz ona jest od przytulania a nie ja? - oburzył się Maxi
- Głupek z ciebie - zaśmiała się Natalia.
- Teraz to odkryłaś? - zaśmiał się Leon
- Ty lepiej się nie odzywaj - zagroziła mu Francesca.
- Człowiek powie jedno zdanie i już się go czepiają - stwierdził. Reszta na niego spojrzała. - Ja chyba się oddalę - dodał i odszedł.
- Szkoda mi Cami - stwierdził Marco. - Broduey nie powinien się tak zachowywać - dodał.
- Właśnie. Oboje powinni normalnie porozmawiać a nie robić jakieś cyrki - rzekła Fran.
- A co jest między wami? - pokazałam na Naty i Maxi'ego.
- Że my? NIE - zaprzeczyli szybko.
- Na pewno - odparłam sarkastycznie z resztą. Wreszcie doszliśmy do Resto. Zamówiliśmy sobie koktajl a jak go dostaliśmy zaczęliśmy rozmawiać.
- Ej za 5 minut zajęcia idziemy? - zapytała Naty spoglądając na zegarek
- Jasne - wstaliśmy i wyszliśmy z baru.

Kilka dni później.
Naty
Dzisiaj mogę już ćwiczyć na zajęciach z tańca. Bardzo się cieszę. Założyłam dzisiaj to:
Śniadanie zjadłam wcześniej. Chwyciłam torebkę i kiedy miałam już wychodzić z domu zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stał Maxi.
- Hej - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Cześć. Idziemy? - zapytał 
- Idziemy - uśmiechnęłam się i ruszyliśmy do Studio. Przez całą drogę rozmawialiśmy.
- I co? Już sobie powoli coś przypominasz? - zapytał nagle
- Nie ale i tak już się do wszystkich przyzwyczaiłam. Może teraz jakoś sama mi pamięć wróci - odparłam.
- Oby - kiedy doszliśmy do szkoły Maxi poszedł do chłopaków a ja do dziewczyn. 
- Cześć dziewczyny co tam? - zapytałam i zauważyłam, że nie ma z nami Cami - A gdzie Camila? - zapytałam ponownie
- Jeszcze nie przyszła - wyjaśniła Fran.
- Oby tylko się nie spóźniła - odparła Viola.
- Na co? - zapytałam zdziwiona
- Bo w auli mamy zatańczyć do piosenki Juntos somos mas przez nauczycielami oraz wszystkimi uczniami Studio - odpowiedziała Lara.
- Co? Ale, że przed wszystkimi? - zapytałam
- Tak ale.. chyba się nie stresujesz co? - zapytała Fran
- Nie no coś ty. To tylko cała szkoła i nauczyciele - odpowiedziałam zakłopotana a po chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłam na podłogę.


Fran
- Naty - kiedy zemdlała szybko koło niej kucnęłyśmy.
- Naty obudź się słyszysz? - Viola próbowała ją obudzić ale na nic. Podbiegł do nas Maxi a za nim reszta chłopaków.
- Ej co jest? - zapytał i kucnął przy Natalii
- Nie wiem. Zemdlała kiedy powiedziałyśmy jej o tym występie przed całą szkołą - wyjaśniłam szybko.
- Może to po prostu trema? - zapytał Leon
- Naty? Słyszysz mnie? - Maxi położył jej głowę na swoich kolanach
- Oby nic jej nie było - szepnęła Viola. Nagle Natalia zaczęła poruszać powoli głową. Po chwili otworzyła oczy i powoli wstała.
- Co... co się stało? - zapytała cicho
- Zemdlałaś. Nic ci nie jest? - zapytał troskliwie Maxi
- N.. nie chyba nie - odpowiedziała.
- Chyba zaprowadzę cię do domu - odparł.
- Nigdzie nie idę - powoli wstała i przez chwilę stała ale po chwili się zachwiała i upadła by gdyby nie Maxi, który ją przytrzymał.
- Maxi ma rację. Powinnaś iść do domu - rzekła Lara.
- Nie. Zaraz będzie ok. Na pewno - szepnęła Naty i przytuliła się do Maxi'ego.
- I wy nam chcecie wmówić, że to jest tylko przyjaźń? - zapytał Marco a Maxi na niego spojrzał - Dobra nic nie mówię. Podeszła do nas Angie.
- Cześć. Chodźcie do auli - poinformowała nas i odeszła a my poszliśmy za nią.
- No dobrze. Pierwsze wystąpi Violetta a później Naty - stwierdził Pablo.
- Ja mam być druga? - zapytała Natalia
- Hej wszystko ok? - zapytał ją Maxi
- Muszę wyjść - szybko wybiegła z auli.
- Naty czekaj - Maxi wybiegł za nią.


Naty
Zaczęłam chodzić w kółko po korytarzu. Nikogo już tu nie było bo wszyscy byli w auli. Podszedł do mnie Maxi.
- Co jest? Masz tremę? - zapytał
- A ty byś nie miał? Zaraz występuje przez całą szkołą. Ja nie dam rady - stwierdziłam.
- Spokojnie. Nie denerwuj się tak ok? - spojrzał na mnie - No. Lepiej? - zapytał a ja pokręciłam głową. Przez chwilę Maxi się nie odzywał. - Zamknij oczy - poprosił.
- W czym mi to pomoże? - zapytałam
- Proszę. Uspokój się i zamknij oczy - posłusznie je zamknęłam. - A teraz nie myśl o tym, że zaraz występujesz tylko o czymś innym - dodał.
- Ale o... - przerwałam bo poczułam na swoich ustach delikatny pocałunek.
W tej chwili cały tydzień po przyjeździe do Argentyny mignął mi przed oczami. Nasze pierwsze spotkanie. Pierwsza kłótnia z Ludmiłą i Diego. Poznanie Angie i moich przyjaciół. Próby do egzaminów wstępnych. Radość po tym jak się dowiedziałam, że się dostałam. Oraz to jak się dowiedziałam o wypadku rodziców. Pamiętałam już wszystko. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- I co o czym teraz myślisz? - zapytał
- O tym, że wszystko już pamiętam? - odpowiedziałam nie pewnie
- Ale jak? - zapytał zdziwiony ale ja pokręciłam głową nadal się w niego wpatrując
- Naty teraz ty - usłyszeliśmy głos Angie z auli.
- Idź - pogonił mnie a ja tam pobiegłam.  Po jakiś dwóch godzinach skończyły się te występy a ja nadal chodziłam zamyślona. Nagle na kogoś wpadłam.
- Uważaj ty niezdaro - wydarła się nie mnie blondynka.
- A może to ty nie uważałaś co? - podniosłam głos
- Ja śmiesz się w ogóle do mnie odzywać co? - zapytała i odeszła



Może być czy nie? Macie całusa Naxi.

Dobra next nie wiem kiedy.

TE AMO!


Ciao <3


P.S.    LEONETTA
No a było tak blisko no. Dlaczego ten cholerny telefon zadzwonił co?!
Mam nadzieję, że w dzisiejszym odcinku będzie ich pocałunek.

4 komentarze:

  1. Cześć! Melduje się nowa czytelniczka. :D
    Mimo, że niedawno wstałam, postaram się napisać coś sensownego.
    Bromi - Nie jest to moja ulubiona para, ale lubię ją. W sumie, to całkiem dobrze, że będziesz pisała również o nich. Są świetni. <3
    Fere(?) - Jestem za Femiłą, ale u ciebie, te połączenie jest ciekawe.
    Naxi - Oni zawsze są cudowni, więc nawet nie muszę się wypowiadać.
    Innymi słowy - świetny rozdział. Czekam na kolejny.
    Na koniec, zapraszam również do mnie. Liczę na szczerą opinię, pod najnowszą notką:
    violetta-and-her-world.blogspot.com
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały!
    Czemu Broduey unika Cami? Aż mi się smutno robi.
    Słodki pocałunek Naxi.
    Jaki Leon. Żartuje sobie!
    A Fede ponownie dostał w łepetynę! Ha Ha!
    Nie mogę się doczekać kolejnego!<33

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny <3333
    Maxi poprzez pocałunek przypomniał wszystko Naty *.*
    Jakie słodkie <333
    i te kłótnie mnie zawsze rozbawią ;)
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Spoko! PS. nie mam czasu pisać dlatego kom krótki

    OdpowiedzUsuń