niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 14

Leon
- Violetta co ty z nimi robisz? - zapytałem swoją dziewczynę
- Rozmawiam a co nie mogę? - zapytała wstając z miejsca
- Ale to Ludmiła i Diego - stwierdziłem.
- Co z tego? Oni się zmienili - odparła.
- No nie wierzę. Jedno głupie przepraszam i im wierzysz? - zapytałem
- Tak wierzę im. Widzę to, że się zmienili - powiedziała.
- Ty serio jesteś naiwna - nie wiedziałem co mówię i samo się powiedziało.
- Co ty powiedziałeś? - zapytała ze łzami
- Ja... - nie dała mi dojść do słowa.
- Wiesz co? Właśnie udowodniłeś, że mi nie ufasz. A zaufanie jest podstawą w związku - po jej policzku słynęła łza.
- Co masz na myśli? - zapytałem
- To koniec. Rozumiesz?! - wykrzyczała i wybiegła z płaczem
- Violetta - Ludmiła wstała z miejsca i wybiegła za moją byłą dziewczyną.
- Violetta, Ludmiła gdzie wy idziecie? - w drzwiach minęły się z Angie - Leon co się stało Violi? - spytała - Leon - powtórzyła moje imię po kilku minutach ciszy. Ja dalej nic nie odpowiedziałem tylko usiadłem koło Lary i chłopaków. - Leon - powoli podnosiła głos. - Leon no do jasnej ciasnej odpowiedz mi - krzyknęła.
- Zerwała ze mną - odpowiedziałem ze spuszczoną głową.
- Diego idź je poszukaj - poprosiła go a on szybko wyszedł z sali. - Gdzie reszta? - zapytała już spokojniej
- Jeszcze ich nie ma - wyjaśnił Broduey.
- Leon co się stało? - Angie usiadła koło mnie
- A czemu uważasz, że coś się stało? - zapytałem
- Bo znam waszą dwójkę. Ona nie zerwałaby z tobą ot tak. A ty musiałeś coś źle powiedzieć - wyjaśniła.
- Nie chce o tym gadać - stwierdziłem.



Violetta
Biegłam przed siebie cała we łzach. Jak on mógł tak powiedzieć?
- Violetta - nagle usłyszałam Ludmiłę ale się nie zatrzymałam. - No stój proszę - przewróciła mnie na ziemie. - Wreszcie - westchnęła. - No chodź tu do mnie - wyciągnęła ręce a ja się do niej przytuliłam.
- Jak on tak mógł? - wyjąkałam
- Nie wiem ale on cię kocha nie zapominaj o tym - pogłaskała mnie po głowie.
- Gdyby tak było nie powiedziałby tego - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- Cicho nie płacz - poprosiła. 
- Wreszcie was znalazłem - podbiegł do nas Diego. - Wszystko ok? - zapytał patrząc na mnie a ja pokręciłam głową na boki
- Chodź do szkoły - Ludmiła wstała i pomogła mi wstać.
- Nie. Idę do domu - odparłam.
- To lepiej cię odprowadzę - Lu objęła mnie ramieniem. - A ty wracaj i powiedz Angie - zwróciła się do Diego'a.
- Ok. Pa - zawrócił w kierunku Studio. Poszłyśmy do mojego domu.
- Dobra wracaj na zajęcia - stwierdziłam.
- Dasz radę? - zapytała a ja ją przytuliłam
- Dzięki - szepnęłam.
- Pa - odeszła a ja weszłam do domu i od razu poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam się na klucz i schowałam pod kołdrę.

Kilka dni później.
Naty
Od kilku dni Violetta nie była w szkole. Żadne z nas się do niej nie dało radę dodzwonić. Nikt nawet tam nie był bo Angie powiedziała, że nie kazała nikomu do siebie przychodzić.
- Martwię się o nią - przyznałam.
- Ja też. Dłużej nie wytrzymam - stwierdziła Fran.
- Leon odezwiesz się wreszcie do nas czy nie? - zapytała Lara
- Dajcie mi spokój - machnął ręką i odszedł.
- Nigdy nie widziałam żadnego z nich w takim stanie - odparła Camila. Zauważyłyśmy Ludmiłę, która nam się przyglądała. Stała razem z Diego. - A ty co się gapisz? - warknęła do niej Cami a blondynka od razu wbiła wzrok w podłogę a Diego ją przytulił do siebie. Z gabinetu Pablo wyszła Angie i szła w kierunku Ludmiły i Diego'a.
- Wszystko ok? - postanowiłyśmy trochę podsłuchać
- Tak jasne - odparła Ferro.
- Viola mówiła, żebyś do niej dzisiaj przyszła - powiadomiła ją nauczycielka a my szeroko otworzyłyśmy oczy.
- Że co? Nam nie kazała a ją wpuszcza? - zapytała wkurzona Lara
- Co jest? - podeszli do nas chłopcy. Każdy przytulił od tyłu swoją dziewczynę i pocałował w policzki.
- Viola teraz zamiast się z nami zadawać zadaje się z tą żmiją - wyjaśniła Camila.
- Co? - zapytali razem
- Właśnie - westchnęłyśmy.
- Hej Angie - zaczepiłam nauczycielkę jak koło nas przechodziła.
- Hej dzieciaki co tam? - uśmiechnęła się
- Viola nie mówiła nic abyśmy do niej przyszły? - zapytała Lara
- Kochani słuchajcie ona teraz potrzebuje samotności. Pokłóciła się z Leonem a wiecie jak to na nią wpływa - stwierdziła.
- To czemu pozwala tej... tej... tej blondi do siebie przyjść a swoim prawdziwym przyjaciółkom nie? - zdenerwowała się Camila.
- Cami uspokój się - uspokajał ją Broduey.
- Camila ona się zmieniła. Viola jako jedyna z was to zauważyła i tylko dlatego jej pozwala do siebie przychodzić - wyjaśniła Angie i odeszła.
- Ugh.. - warknęła wkurzona ruda i już chciała iść do Ludmiły ale Broduey ją złapał. - Puszczaj - próbowała się wyrwać.
- To ja lepiej ją stąd zabiorę - chłopak wyszedł z nią z budynku.


Narrator
Broduey i Camila poszli do parku.
- Cami czemu tak reagujesz na Ludmiłę co? - zapytał łapiąc ją za rękę
- Bo mnie denerwuje. Nagle zgrywa taką dobrą. W przeciwieństwie do niektórych ja pamiętam co ona nam robiła. Była wredną jędzą i tyle. Uważała się za gwiazdkę. Myślała tylko o sobie. Nigdy nie była miła dla nikogo i nagle jej się odechciało być tą złą?! Ja na pewno na to nie pójdę o co to, to nie - zaczęła narzekać.
- Camila - chłopak próbował ją uspokoić. - Cami - nadal nie przestawała gadać. Wreszcie odwrócił ją w swoją stronę i pocałował. - Mogłem od razu zamknąć ci usta pocałunkiem - zaśmiał się odrywając się od niej.
- No ej. Wiem, że dużo gadam ale chyba nie aż tyle nie? - udała wkurzoną na swojego chłopaka.
- I tak cię kocham - stwierdził widząc minę swojej dziewczyny.
- Serio? - zapytała zbliżając się do niego tak, że stykali się czołami a ich ciała się dotykały.
- Yhy - mruknął a ona złączyła ich usta w pocałunku.


Violetta siedziała u siebie w pokoju i przeglądała pamiętnik. Prawie wszystkie wpisy dotyczyły jej związku z Leonem. Ale co się dziwić? Byli razem dwa lata więc trochę się tego nazbierało. Nagle wyciągnęła z szafki album. Album jej i Leona. Dostała go na rocznicę ich związku właśnie od niego. Na pierwszej stronie był tekst ich piosenki "Podemos". Pamiętała kiedy pierwszy raz razem ją zaśpiewali. Wcześniej im się ona przyśniła. Wiedziała, że to znak, że muszą być razem i tak się stało. Po wyjeździe Tomasa już nikt nie stanął na ich drodze i mogli być razem. Zaczęła oglądać zdjęcia.



Kocham cię najbardziej na świecie.



Kiedy ty się uśmiechasz... uśmiecham się i ja. 

Ten uśmiech jest tylko dla ciebie skarbie :*

W moich ramionach zawsze odnajdziesz pocieszenie.




Pamiętasz? Przyjęcie urodzinowe Fran. 

Zawsze będziesz tylko moją księżniczką niczyją więcej.


Jesteś śliczna a zwłaszcza w przebraniu aniołka, którym i tak jesteś.



Twój pierwszy występ przed większą publicznością.



Proszę cię uśmiechaj się tak cały czas.
Kocham cię :*
Tego dnia nie zapomnę nigdy.
Wtedy stałem się innym człowiekiem bo poznałem ciebie.

Drugi dzień, najlepszy w moim życiu, nasz pierwszy i przy okazji twój pocałunek.
Najbardziej się cieszę, że mam ciebie.
Te amo Violetta :*


Tych zdjęć było znacznie więcej ale nie chciała ich wszystkich oglądać bo zna je na pamięć. Na końcu albumu było jeszcze napisane:
Jesteś moim oczkiem w głowie.
Jesteś moją księżniczką.
Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
Jesteś i zawsze będziesz częścią mojego serca, które należy w pełni do ciebie.
Kocham cię za twój uśmiech.
Kocham cię za twój śmiech.
Kocham cię za twój śpiew.
Kocham cię za to, że jesteś taka dobra.
Kocham cię bo to ty mnie zmieniłaś.
Kocham cię całym moim sercem i nigdy nie przestanę.
Kocham cię i zawsze ci ufam nawet jeśli tego nie okazuje.
Nigdy o mnie nie zapomnij skarbie.
Kocham cię. Te amo.
Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że to przez nią zerwali. Przecież ona nawet nie dała mu się wytłumaczyć. Chciał ale mu nie dała szansy. On ją kocha całym sercem. Nie wiedziała tylko, że on również w tym samym czasie co ona oglądał album, który dostał od niej. Na końcu były podobne słowa. Jedyna różnica była taka, że oboje chcieli do siebie iść właśnie w tej chwili ale nie byli gotowi na to. Po prostu się bali odrzucenia. Wreszcie oboje nie wytrzymali. Violetta przebrała się szybko w inne ciuchy i zrobiła porządek ze swoim makijażem, który był cały rozmazany. Wzięła torebkę i wybiegła z domu. Leon zrobił to samo tylko wybiegł z domu jak był bo dopiero wrócił ze szkoły. Nie mieli do siebie daleko więc spotkali się po drodze. Albo lepiej powiedzieć, że na siebie wpadli.
- Violetta ja... - zaczął ale ona podeszła bliżej i położyła palec na jego ustach tym samym mu przerywając.
- Proszę cię ja chce najpierw - odparła a on pokiwał głową. - Słuchaj chciałam cię przeprosić. Ja nie powinnam na ciebie tak naskakiwać ale powiedziałeś, że jestem naiwna a ja myślałam, że straciłeś do mnie zaufanie a tego bym nigdy nie chciała. Przez te kilka dni bardzo cierpiałam przez nasze zerwanie. Przed chwilą dopiero zdałam sobie sprawę, że to moja wina. Że to przeze mnie zerwaliśmy. Ja od razu chciałam iść do ciebie żeby wszystko wyjaśnić ale spotkałam cię więc... Przepraszam - chciała odejść ale chłopak odwrócił ją do siebie i pocałował namiętnie w usta.
- Proszę... cię... nigdy... więcej... ze... mną... nie... zrywaj... bo... wtedy... dostaję... szału - mówił między pocałunkami.
- Nigdy... więcej... tego... nie... zrobię... obiecuję - odparła.


Natalia siedziała w parku na ławce koło fontanny. Chciała chwilę pobyć sama. Clara powiedziała jej, że firma należąca wcześniej do jej rodziców teraz należy do niej. Wcześniej nic jej nie mówiła bo nie chciała jej martwić. Nagle ktoś zakrył jej oczy. Od razu wiedziała kto to.
- Cześć Maxi - zaśmiała się.
- Skąd wiedziałaś, że to ja? - zdziwił się siadając koło niej
- Intuicja - uśmiechnęła się.
- A tak na serio? - spojrzał na nią
- A tak na serio to tylko ty mi tak robisz i dlatego od razu wiedziałam kto to - wyjaśniła patrząc mu w oczy.
- Ouu.. a ja chciałem ci zrobić niespodziankę - zasmucił się.
- Kotek nie smuć się dla mnie niespodzianką jest to, że tu jesteś. Jeszcze tydzień temu cię nie było i bardzo za tobą tęskniłam a dzisiaj... znowu jesteś tutaj z nami... ze mną - pocieszyła go i wtuliła się w niego.
- Kocham cię - pocałował ją w czubek głowy.
- Ja ciebie bardziej - szepnęła.
- Nie bo ja bardziej - zaprzeczył.
- Wcale, że nie - oderwała się od niego i zaczęła się z nim "kłócić" kto kogo bardziej kocha. Wreszcie po pięciu minutach nie wytrzymała i pocałowała go namiętnie w usta. - I co teraz potwierdzisz, że ja bardziej? - zapytała
- No dobra - westchnął a ona się zaśmiała i z powrotem wtuliła w chłopaka.
- O czym myślałaś zanim przyszedłem? - zapytał
- Wiesz... Clara mi powiedziała, że firma rodziców należy teraz co mnie - wyjaśniłam.
- Czyli już wiesz - bąknął.
- Wiedziałeś? - zdziwiłam się
- Powiedziała nam jak byłaś w śpiączce - wyznał.
- Aha. Idziemy do Resto? - spytała
- Chodź - wziął jej rękę i poszli do baru.



Koniec. Na razie tylko bo następny będzie taki... dziwny bo wszystko wywróci się do góry nogami. Ale to w następnym i więcej szczegółów nie zdradzę <3
Te amo :*
Ciao :)

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział.
    Jestem cikawa co będzie z Naty i z firmą jej rdziców.
    Czekam na next.

    Pozdrawiam.
    Tyna : **

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :***
    Leonetta zerwała ze sobą, ale znów są razem <3 Cudownie o nich napisałaś
    Świetnie, że Ludmi i Diego się zmienili, ale Violu nie zapominaj, że masz jeszcze tych przyjaciół, którzy są z tobą od początku i Cię kochają
    Bromi <3
    Naxi<3333333333333333333333333
    Hmm...ciekawe co z firmą rodziców Naty
    Czekam na next i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny <3
    Naty ma firme.
    Zarwali i znow razem <3
    Mam nadzieje ze wszyscy wybacza Lu.
    Fajnie jakby byla Fedemila.
    Ale bez niej tez sa cudowne rozdzialy.
    Czekam na nextaa <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny <333
    kochana Lu <3
    Leonetta się rozstała, ale znów razem
    Naxi <33
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu.

    Pozdrawiam.
    Tynba :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do LBA. Na tym blogu: http://violka-naxi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń