niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 15

Kilka dni później.
Narrator
Violetta razem z Leonem weszła do Studio.
- Viola – krzyknęła szczęśliwa Naty i szybko ją przytuliła. Reszta dziewczyn zrobiła to samo.
- Tęskniłyśmy – dodała Fran.
- Też – uśmiechnęła się Castillo. Przy szafkach zauważyła stojącą Ludmiłę.
- Czemu nie chciałaś abyśmy do ciebie przychodziły? – zapytała Camila
- Nie miałam wtedy nastroju na wizyty – wyjaśniła.
- A Ludmiła? – spytała tym razem Natalia
- Nie ważne – bąknęła.
- Ej widzieliście dzisiaj Larę? – Fede spojrzał na resztę
- Nie – stwierdzili.
- Aha – wymamrotał zdziwiony. Przeszedł koło nich Pablo. – Pablo… nie wiesz czemu nie ma Lary? – zatrzymał go Włoch
- To wy nic nie wiecie? – oni tylko pokręcili głowami – Lara wyjechała. Wczoraj wieczorem – dodał.
- Że co? – zapytali wszyscy
- Tak. Nie mówiła wam? – zdziwił się
- Nie – odparł Broduey.
- Ale czemu wyjechała? – zapytał Maxi
- Podobno jej rodzice stracili tor bo był zadłużony i musieli wyjechać – odpowiedział.
- Gdzie? – zadał kolejne pytanie chłopak Lary
- Tego nie wiem. Przykro mi – odszedł od nich.
- Jak to wyjechała? – zapytał samego siebie Federico i usiadł pod ścianą
- Fede – kuzynka usiadła koło niego. – Daj spokój. Słyszałeś, że musiała – nie dał jej dokończyć.
- Ale mogła mi chociaż powiedzieć a nie wyjeżdżać bez słowa – podniósł głos. – Sory Viola – dodał widząc jej minę. Wstał i poszedł do sali Beto. – Cholera – westchnął cicho kiedy przewrócił stojak na nuty. – Nic mi dzisiaj nie wychodzi – mruknął i odstawił go na miejsce. Nagle do klasy weszła Ludmiła.
- Coś się stało? – zapytała zdziwiona
- Nie twój interes – warknął.
- Chciałam tylko pomóc – bąknęła smutno i chciała wyjść ale chłopak ją zatrzymał.
- Przepraszam nie powinienem się tak unosić ale.. właśnie się dowiedziałem, że Lara wyjechała i to bez słowa – wyznał.
- Może miała powód? – zapytała a raczej stwierdziła
- Jej rodzice stracili tor motocrossowy więc musieli wyjechać – dodał.
- No widzisz. Zadzwoni uwierz mi – zapewniła go.
- Ty serio się zmieniłaś – przyznał po chwili.
- Chyba tylko ty i Viola tak uważacie – szepnęła.
- Musisz im pokazać, że nie jesteś taka jak dawniej. Dam ci radę… jeśli chcesz aby ci uwierzyli zacznij im doradzać albo coś – wzruszył ramionami.
- Spróbuję – mruknęła. Nagle zadzwonił telefon chłopaka a on szybko go odebrał.
- Halo? Lara co jest? – zapytał do słuchawki a Ludmiła wyszła machając mu jeszcze co on odwzajemnił. – Jak.. jak to już tu nie wrócisz? – spytał
- Rodzice mieli zadłużony tor i musieliśmy wyjechać – wyjaśniła.
- Ale.. – chciał coś powiedzieć.
- Daj spokój to koniec. Ja już nigdy nie wrócę do Argentyny. Właśnie teraz jestem na drugim końcu świata. W Australii. To nie ma sensu. Przykro mi Fede. Żegnaj – odparła i się rozłączyła.
- Fede? – do sali weszli jego kumple
- Co? – spojrzał na nich
- Co się dzieje? – zapytał Marco
- Ona nie wróci. Zerwała ze mną – wyznał im i szybko wyszedł z sali.
Kilka godzin później. Aula.
- To co gdzie idziemy po zajęciach? - zapytał Maxi obejmując swoją dziewczynę
- Hmm.. może do mnie? Clara dawno cię nie widziała. Po za tym kazała ci przyjść kiedyś tam na obiad - stwierdziła zarzucając mu ręce na szyję.
- To chętnie się wybiorę - zaśmiał się a ona z nim. Do sali weszła reszta uczniów.
- Viola - do ich paczki podeszła zdenerwowana Ludmiła.
- Lu co jest? - zdziwiła się
- Widziałaś może dzisiaj Diego? Od rana nie mam z nim kontaktu - stwierdziła.
- Nie, nie widziałam go - odparła.
- Ok. Dzięki - odeszła zasmucona i usiadła na krześle.
- I co wierzycie, że się zmieniła? - zapytała Castillo ale reszta nie odpowiedziała. Do sali weszli nauczyciele. - Pablo coś się stało, że nas zawołaliście? - spytała
- Tak. Chcieliśmy was powiadomić, że Lara wyjechała a po za tym Diego... - tutaj przerwała mu Ferro.
- Co z Diego? - zapytała przerażona
- Emm.. on miał wypadek. Dzisiaj rano - dodała Angie.
- Co? - spojrzała na nich ze łzami w oczach
- Tak. Jest w szpitalu głównym. Dowiedzieliśmy się, że potrącił go jakiś samochód - odpowiedział Antonio.
- Ja.. ja muszę do niego iść - blondynka wybiegła z sali.
- Ludmiła zaczekaj - Violetta chciała biec za nią ale kuzyn ją zatrzymał.
- Zaraz do niej pójdziesz. Poczekaj chwilę - szepnął do niej.
- Dobrze to wszystko na dzisiaj. Możecie iść do domu - odparł dyrektor po czym wyszli.
- Ludmiła - brunetka od razu wybiegła z sali za przyjaciółką a następnie ze szkoły.
- Viola zaczekaj - krzyknęli Leon i Fede.
- Co? - spojrzała na nich
- Pójdziemy z tobą - dodali a dziewczyna się uśmiechnęła.
- Kocham was - przytuliła kuzyna a później swojego chłopaka. Kiedy doszli pod szpital zatrzymali się. - Lu - Violetta podbiegła do dziewczyny widząc ją na ławce. - Co jest? - zapytała
- Ja... ja nie mogę tam wejść - wyszeptała.
- Czemu? - zdziwił się Federico
- Pielęgniarka powiedziała, że jest w poważnym stanie i na razie nie można go odwiedzić - zaczęła płakać.
- No już. Nie płacz - brunetka przytuliła przyjaciółkę.
- Boję się o niego Viola. On musi z tego wyjść - wymamrotała.
- Przepraszam - podeszła do nich jakaś kobieta. - Ty jesteś Ludmiła Ferro? - zapytała blondynkę
- Tak to ja - zdziwiona wstała z ławki.
- Lekarz prosił abyś do niego przyszła. Chciałby porozmawiać - dodała.
- Do.. dobrze - poszła za kobietą.
- Chodźcie do środka - zaproponował Leon a oni weszli do szpitala. Ludmiła w tym czasie poszła do gabinetu lekarza.
- Panie doktorze co z nim? - zapytała siadając na przeciw niego
- Cóż obrażenia są bardzo groźne. Nie wiemy kiedy się wybudzi. Dowiedzieliśmy się również, że ma... że ma białaczkę - wyznał.
- Co? - spojrzała na niego
- Tak. Robiliśmy badania i się dowiedzieliśmy - dodał.
- Czy ja... czy ja mogę do niego iść? - spytała
- Dobrze - zgodził się a dziewczyna wybiegła z jego gabinetu.
- Przepraszam. Gdzie leży Diego Dominiguez? - zapytała jakąś pielęgniarkę
- Sala numer 5 - odpowiedziała.
- Dziękuje - odbiegła.
- Ludmiła gdzie ty biegniesz? - zapytał Leon widząc ją ale ona na nich nie zważała tylko wbiegła do sali
- O boże Diego - szepnęła widząc go. Usiadła na krześle koło niego i chwyciła jego rękę. - Diego obudź się proszę - bąknęła kiedy leciały jej łzy.
- Ludmi - trójka przyjaciół stanęła koło niej.
- Diego musisz z tego wyjść słyszysz? Nie zostawiaj mnie - szeptała nie zwracając uwagi na nich.
- Skarbie - Castillo kucnęła koło niej. - Nie płacz wyjdzie z tego - dodała zakładając jej kosmyk włosów za ucho.
- On nie może odejść. Tylko on mi został - przytuliła się do przyjaciółki.
- Jak to tylko on? - zaciekawił się kuzyn brunetki kucając z drugiej strony blondynki
- Mówiłam wam. Moi rodzice nie żyją. Mam tylko jego - odparła. - Diego proszę - położyła głowę na dłoni chłopaka.
- Musicie już iść - do sali weszła pielęgniarka. Oni posłusznie wstali i mieli wychodzić ale Ludmiła jeszcze się wróciła i pocałowała Diego w chłodny policzek. Po tym wyszła z sali. Poszli przed budynek.
- Co on narobił - mówiła do siebie.
- Lu to nie jego wina - Violetta objęła dziewczynę ramieniem.
- Ja nie mogę go stracić - powtórzyła po raz kolejny. Nagle podbiegła do nich jakaś kobieta a za nią mężczyzna.
- Ludmiła - zawołali.
- Co wy tu robicie? - spytała przytulając się do nich
- Lekarz do nas zadzwonił. Co z nim? - spytał pan Dominiguez
- Nie chcę o tym mówić - schowała twarz w dłonie.
- Kochanie co jest? Co się stało? - kobieta przytuliła ją.
- Miał wypadek to wiecie. On... on... ma białaczkę - wyszeptała.
- Że co? - spojrzeli na nią zszokowani
- Właśnie - usiadła na ławce.
- Emm.. a kim są twoi znajomi? - zapytał mężczyzna
- To.. - przerwał jej Federico.
- Jesteśmy jej przyjaciółmi - poprawił ich a ona na nich spojrzała. Lekko się uśmiechnęła.
- Dobrze. Dobra ty wracaj do domu a my tam idziemy - odparła matka Diego.
- Zgoda - oni odeszli.
- Kto to? - zapytał Leon
- To.. rodzice Diego. Ta kobieta to... siostra mojego ojca - oznajmiła. - Diego to mój kuzyn - dodała.
- Dlatego jest dla ciebie taki ważny? - Fede na nią spojrzał a ona pokiwała głową
- Przecież mówiłaś, że tylko on ci został - powiedział Leon.
- Tak ale jego rodzice mają pracę. Dużo jej poświęcają czasu aby Diego miał co tylko chcę. Zresztą ja też - wyszeptała.
- Chodź odprowadzimy cię do domu - zaproponowała Viola a blondynka wstała z ławki.

Dwa dni później.
- Ej gołąbki może się na chwile od siebie oderwiecie? - spytał Leon patrząc na przyjaciół
- Zajmij się Violą co? - Maxi na niego spojrzał ale po chwili z powrotem rozmawiał ze swoją dziewczyną
- Cios poniżej pasa - westchnął. - O wreszcie ktoś normalny- ucieszył się na widok swojej dziewczyny i jej kuzyna. - Mam ich dosyć - pokazał na Naxi, Bromi i Marcescę.
- Oj już nie przesadzaj - Viola do niego podeszła i pocałowała w usta.
- Teraz też już jesteś zajęty więc na nas nie gadaj - odezwał się Broduey.
- Kiedy ja nic nie mówię - bronił się.
- Pewnie - popatrzyli na niego. Koło nich przeszła Ludmiła.
- Ej Ludmi czemu wczoraj nie byłaś w szkole? - zawołała ją Violetta
- Ja.. ciocia i wujek chcieli abym została w domu - odparła.
- A jak z Diego? - zadał pytanie Federico
- Bez zmian - wyszeptała prawie płacząc. - Ja... ja już pójdę - odeszła wycierając łzę z policzka. Viola, Leon i Fede spojrzeli na swoich przyjaciół.
- Oj błagam. Widać, że udaje - westchnęła Camila.
- Cam my widzieliśmy w jakim stanie jest Diego. Ona nie udaje - bronił ją Pasquarelli.
- O pewnie. Teraz i ty będziesz ją bronił? - zakpił Marco - Przejrzyjcie na oczy - poprosił.
- Słuchajcie. Kocham was najbardziej na świecie ale... jestem pewna, że ona nie udaje. Spróbujcie przynajmniej z nią pogadać. Wtedy zobaczycie, że się zmieniła - Castillo na nich spojrzała.
- Zgoda - westchnęli.
- Dzięki - uśmiechnęła się do nich.


Naty
Zgodziliśmy się porozmawiać z blondynką tylko dlatego, żeby nie stracić przyjaciół. Nie chętnie poszliśmy za Violą, Leonem i Fede w stronę panny Ferro.
- Słońce - brunetka usiadła na podłodze pod ścianą koło Ludmiły. - Nie płacz słyszysz? - objęła ją ramieniem
- Ja nie dam rady. Nie mogę go stracić. Wiecie o tym - wyjąkała płacząc?!
- Ej nie stracisz go - odparł Fede siadając z drugiej strony blondynki.
- Nie martw się. Wyjdzie z tego - dodał Leon siadając koło Violetty. Trójka naszych przyjaciół na nas spojrzała. 
- Ale wy nie wiecie wszystkiego - przyznała podnosząc głowę z kolan i dopiero teraz nas zauważyła ale mówiła dalej. - Wczoraj lekarz dzwonił do jego rodziców - dodała.
- I? - zapytał Federico
- I powiedział, że Diego zapadł w śpiączkę. Rozumiesz?! On może się obudzić nawet za 10 lat - podniosła głos.
- O boże - szepnęła Violetta.
- Ej. Nie mów tak. Na pewno wybudzi się szybciej. Będzie walczył dla ciebie - pocieszył ją Włoch a ona się do niego przytuliła i zaczęła bardziej płakać.
- Słuchajcie ja... na prawdę was przepraszam - powiedziała w naszą stronę. - Te wszystkie złe rzeczy co o was mówiłam to... nie prawda. Macie ogromny talent a ja... ja nie mam go w ogóle. Nie wiem jakim cudem się tu dostałam - dodała.
- Nie mów tak. Masz talent - pocieszyła ją Francesca.
- Lu wiesz co? Lepiej jak pójdziesz do domu. W tym stanie... nie dasz rady zostać na zajęciach - stwierdził Leon.
- Dam radę - postanowiła.
- Oj nie sądzę - bąknął Federico wstając z podłogi po czym pomógł wstać blondynce.
- Właśnie. Po szkole do ciebie przyjdę. Proszę cię idź do domu - poprosiła ją Viola.
- I nawet nie idź do szpitala bo będzie z tobą gorzej - ostrzegł ją Włoch.
- Nie chcę opuszczać zajęć - stwierdziła. - Słuchajcie jesteście kochani ale ja nie dam rady siedzieć w domu. Wszystko mi tam o nim przypomina - dodała.
- A tutaj? - zapytał Leon
- Wszystko wszędzie mi o nim przypomina - poprawiła się już trochę zdenerwowana.
- Lu nie denerwuj się - uspokoiła ją Violetta.
- Przepraszam - schowała twarz w dłonie, oparła się o ścianę i zjechała na podłogę.
- Słuchaj my... wybaczamy ci - powiedziałam za wszystkich a ona na nas spojrzała.
- Serio? - zdziwiła się a my pokiwaliśmy głowami. Jedynie Cami się nie ruszała bo była trochę wkurzona ale ją szturchnęłam więc też pokiwała głową. - Dzięki na prawdę - dodała.
- Widzisz? Teraz masz już wystarczająco przyjaciół aby cię wspierali - Pasquarelli usiadł koło blondynki.
- A mogę o coś zapytać - zaczęła nie pewnie.
- Jasne - zgodził się Fede z Leonem.
- Czemu powiedzieliście wtedy, że jesteście moimi przyjaciółmi? - zapytała
- To Fede nie ja - Verdas wskazał na kuzyna swojej dziewczyny
- No wiesz... emm... - nie wiedział co powiedzieć.
- Dzięki za odpowiedź - zaśmiała się wstając. - Idę na zajęcia - odeszła.
- Czekaj - brunet z grzywką do góry wstał i pobiegł za nią.
- Zapomniał już o Larze? - zapytał mój chłopak
- Nie oni... no są przyjaciółmi i tyle - usprawiedliwiała go Castillo.
- Pewnie - rzekliśmy sarkastycznie.
- Serio - powiedziała Leonetta.
- Dzieciaki do klasy Gregorio już na was czeka i nie jest zadowolony - powiadomił nas Pablo podchodząc do nas.
- Już idziemy - poszliśmy do sali tańca.




I jak? Zaskoczeni?! Ja myślę, że bardzo. Zaraz zmienię nazwę bloga i wygląd. Adresu nie zmieniam bo nie będziecie mogli mnie znaleźć.
Kocham was :*
Ciao <3

7 komentarzy:

  1. Genialnyy <3
    Lara wyjechala wiec bedzie Fedemila <3
    Biednyy Diego.
    Wybaczyli Luu <3
    Fedemilaaa <3 <3 <3
    Czekam na nextaaa <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. cudny <33
    szkoda, że Lara wyjechała :C
    biedny Dieguś :C
    czemu mu to zrobiłaś ?
    ja się pytam, czemu on ? :C
    kochani wybaczyli Lu *.*
    Vilu i Fede najbardziej przy Lu <3
    Lu on wyjdzie z tego <3
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział<3
    Tyle sie dzieje ze nie wiem od czego zacząć!
    Najwazniejsze, że bedzie moja ukochana fedemila<3 ;**
    I niech Diego szybko wraca do zdrowia bo szkoda mi Lu. Biedaczka tak cierpi bo ma tylko jego;(
    Czekam na następny rozdział i mam nadzieje, że szybko go dodasz;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super roździał co ja gadam super blog mam nadzieje ze wpadniesz do mnie

    natyymaximojahistoria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Fedemiła <3 Kocham aż się popłakałam :'( Ooooo Fede taki kochany

    OdpowiedzUsuń