niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 16

Sorki, że bardziej skupiam się na Ludmile ale nie mam pomysłu na Naxi więc będzie więcej Fedemiły. Kto się cieszy? Pisać mi <3


Kilka tygodni później.
Ludmila
Szłam właśnie do Studio na zajęcia. Diego ciągle się nie obudził a ja się coraz bardziej o niego martwię.
- Lu czekaj - usłyszałam za sobą więc się odwróciłam. Po chwili koło mnie był Federico.
- Hej - uśmiechnęłam się.
- Jak tam? - spytał
- Em.. dobrze nawet - odparłam. Ruszyliśmy w kierunku szkoły. - A ty? Lara się odzywała? - spojrzałam na niego
- Nie i może to nawet dobrze - stwierdził.
- Że co? - zdziwiłam się
- Może ona nigdy mnie nie kochała? Może to było tylko zwykłe zauroczenie - wzruszył ramionami.
- Ale przecież ty ją kochałeś - przyznałam.
- To chyba też było tylko zauroczenie. Zresztą jak zwykle - westchnął.
- Jak to?
- Wiesz miałem już kilka dziewczyn co wydawało mi się, że je kocham ale później zdawałem sobie sprawę, że to było zauroczenie. Nie wiem czy kiedykolwiek spotkam taką dziewczynę, którą pokocham całym sercem - wyznał.
- Na pewno jakaś się trafi - pocieszyłam go.
- A ty? Byłaś kiedyś zakochana? - spytał
- Nie. Kiedyś chodziłam z Leonem ale to było aby nas zauważali i szanowali. Oraz dlatego, że dobrze razem wyglądaliśmy. Nie byliśmy zakochani. On jednak ze mną zerwał bo Viola dołączyła do szkoły i zakochał się w niej po uszy - zaśmiałam się na wspomnienie czasów kiedy nienawidziłam swojej przyjaciółki.
- Wiesz co? Cieszę się, że się zmieniłaś - uśmiechnął się do mnie.
- Ja też - szepnęłam. Spojrzałam na swoją komórkę.
I momentalnie popłynęło mi kilka łez.
- Ej co jest? - Fede objął mnie ramieniem
- Nie wytrzymam zaraz. Ja chcę żeby się wreszcie wybudził - wyszeptałam.
- Przecież się wybudzi - pocieszył mnie spoglądając na moją tapetę.
- Dobra nie będę się teraz rozklejać - odsunęłam się od niego i wytarłam łzy. - Chodź bo zaraz lekcja z Gregorio - pociągnęłam go w stronę szkoły.
- O są już - zauważył nas Leon siedzący razem z resztą pod szkołą.
- A wy czemu nie na lekcji? - zdziwił się Fede
- Bo Gregorio złamał nogę przez Tomasa - odpowiedział mu Marco.
- Tomasa? Tego Tomasa? Co Gregorio go tak nie znosi? I my z resztą też - patrzyłam na nich zdziwiona
- Tak przez tego idiotę - dodał Verdas.
- Leoś jest zazdrosny - powiedziałam z dziewczynami oprócz Violi.
- Wcale nie. Jestem od niego o wiele lepszy - stwierdził.
- I tym zdaniem przyznałeś, że nadal jesteś o niego zazdrosny - skomentował Maxi.
- Dobra dajcie spokój - machnął ręką.
- Ludmi wszystko ok? - Viola na mnie spojrzała
- Tak pewnie - uśmiechnęłam się sztucznie patrząc nadal w ekran telefonu.
- Lu mnie nie oszukasz - wstała z ławki i do mnie podeszła. - Wybudzi się słyszysz? Musisz zacząć w to wierzyć - pocieszyła mnie przytulając do siebie.
- Kiedy nie potrafię. Chcę wierzyć, że do mnie wróci ale.. - przerwał mi Federico.
- Czy ty musisz tak negatywnie do tego podchodzić? - spojrzał na mnie - Viola ma rację musisz wreszcie uwierzyć - dodał. Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
- Halo? - szybko odebrałam mimo, że numer się nie wyświetlił
- Czy rozmawiam z panną Ludmiłą Ferro? - usłyszałam
- Tak to ja. A z kim rozmawiam? - spytałam
- Jestem lekarzem ze szpitala pamięta mnie pani?
- Tak pamiętam coś się stało?
- Chciałbym poinformować, że pani kuzyn się wybudził ale nie mogę dodzwonić się do jego rodziców - zatrzymałam się przy pierwszej połowie zdania.
- Na prawdę? Czy ja mogę przyjść? - pisnęłam
- Tak oczywiście i trzeba zawiadomić jego rodziców - przyznał.
- Dobrze zrobię to - rozłączyłam się i szczęśliwa spojrzałam na resztę.
- Lu? Co jest? - zdziwiła się Fran
- D.. Diego się wybudził - pisnęłam patrząc na Violę.
- Żartujesz? - spojrzała na mnie zdziwiona
- Nie. Dzwonił lekarz wybudził się rozumiesz? - z oczu popłynęło mi kilka łez ale nie były to łzy smutku tylko radości - Muszę iść - dodałam.
- A możemy z tobą? - spytała Viola razem z resztą
- A zajęcia? - spojrzałam na nich
- Ty jesteś ważniejsza - uśmiechnęła się Camila.
- Dzięki wielkie - odwzajemniłam gest dziewczyny.
- Cieszymy się razem z tobą, że się wybudził - dodał Fede.
- Wiecie co? Wasza dwójka pomogła mi najbardziej. Za to wam dziękuję - przytuliłam się do Castillo i jej kuzyna. - No wy też chodźcie tu - zawołałam resztę a oni dołączyli się do uścisku.
- Ok może już chodźmy? - zaśmiał się Leon a my pokiwaliśmy głowami
- Pójdę nas zwolnić u Angie poczekajcie chwilę - Violetta szybko pobiegła do środka.
- I co a nie mówiłem? - Włoch na mnie spojrzał
- Niby co mówiłeś? - zaśmiałam się podchodząc do niego
- Że się wybudzi a ty nie chciałaś mnie słuchać. I kto miał racje? - spytał
- No dobra wszyscy mieliście racje a nie tylko ty - wystawiłam mu język. Po chwili wróciła brunetka. Ruszyliśmy w stronę szpitala. Byliśmy tam już po jakiś 25 minutach. Po drodze zadzwoniłam jeszcze do cioci i wujka aby im powiedzieć, że Diego się wybudził. - Przepraszam - zwróciłam uwagę jednej z pielęgniarek przy recepcji. - Chciałam się zapytać gdzie leży Diego Dominiguez? - dodałam
- Sala numer 27 na końcu korytarza - wskazała drogę uśmiechając się przy tym.
- Dziękuje - szybko tam poszłam. Zatrzymałam się jednak przed drzwiami.
- Lu? Czemu nie wchodzisz? - zapytał Marco a ja pchnęłam lekko drzwi i weszłam powoli do sali
- Diego - pisnęłam i podbiegłam do jego łóżka przytulając go.
- Kim ty jesteś? Ja ciebie nie znam. Nie dotykaj mnie - odepchnął mnie od siebie. Spojrzałam na niego ze łzami.
- N.. nie... pa..pamiętasz.. m...mnie? - wyjąkałam
- Nie znam cię - powtórzył. Po moich policzkach momentalnie poleciały łzy. Od razu wybiegłam z sali.
- Ludmiła - usłyszałam jeszcze krzyk przyjaciół ale nie zawróciłam. Mój własny kuzyn mnie nie pamięta. Wybiegłam ze szpitala najszybciej jak umiałam. Przebiegałam przez jezdnie cała zapłakana kiedy usłyszałam trąbienie samochodu.
- LUDMIŁA - krzyknął ktoś za mną a po chwili czułam, że jestem odpychana i upadam na ziemię razem z tą osobą. - Lu. Nic ci nie jest? - okazał się to być Federico
- On... on mnie... nie... pamięta - wymamrotałam przez płacz.
- Ćśśś.. nie płacz - przyciągnął mnie do siebie i szybko przytulił. Wtuliłam się w jego tors a on głaskał mnie po włosach.
- Dziękuje - wyszeptałam.
- Nie pozwoliłbym ci wybiec samej ze szpitala i to zalanej łzami - wyjaśnił. - Jesteś dla mnie bardzo ważna i nie chcę żeby coś ci się stało - dodał cicho całując mnie w czoło.
- Co? - odsunęłam się od niego i popatrzyłam mu w oczy
- Przecież jesteś moją przyjaciółką - z powrotem mnie do siebie przytulił. Siedzieliśmy tak przez jakieś 20 minut a ja i tak cały czas płakałam.
- Gdzie reszta? - wreszcie się trochę uspokoiłam
- Poszli po jakieś picie. Powinni tu być już dawno - odparł zdziwiony.
- Może nasze żarłoki chcieli jeść - zaśmiałam się wycierając łzy.
- Może - uśmiechnął się.
- Jesteśmy - przybiegli do nas przyjaciele.
- Bylibyśmy wcześniej ale żarłokom nagle zachciało się jeść - wkurzona Naty spojrzała na chłopaków.
- Słońce no weź. Na mnie się pogniewasz? - Maxi do niej podszedł i objął ją w pasie
- Na ciebie nie dam rady się gniewać ale reszta to co innego - mruknęła.
- Ołł jee - krzyknął szczęśliwy.
- Teraz cię nie znam - odsunęła się od niego i usiadła koło mnie na trawie. - Nie martw się przypomni sobie wszystko - pogłaskała mnie po ramieniu.
- Właśnie. Naty też nic nie pamiętała a tu nagle wystarczyło jedno małe coś i sobie przypomniała - wymamrotał jej chłopak.
- Czyli co? - zdziwiliśmy się
- No Maxiu mów - uśmiechnęła się Hiszpanka.
- A czy to ważne? - podrapał się po karku
- Pamiętacie te występy przed wszystkimi uczniami Studio? - zaczęła Navarro
- Tak i co? To znaczy słońce pamiętam, że wybiegłaś z sali a Maxi za to... - Camila nie dokończyła tylko popatrzyła na parę - ...bą - dokończyła po chwili
- Czyli wtedy byliście już razem? - pisnęły Viola, Fran i Cami.
- Chwilę później - sprostował Ponte.
- I my się dowiedziałyśmy kilka dni później. A podobno się przyjaźnimy i nas bardzo mocno kochasz - Fran spojrzała na brunetkę z żalem.
- Bo kocham was bardzo mocno. Razem z Clarą i Maxi'm jesteście na pierwszym miejscu i dobrze o tym wiecie - wstała i je przytuliła.
- A my to co? - spytali chłopcy oprócz rapera
- No was też mocno kocham bo traktuję was jak rodzinę i jesteście na trzecim miejscu - uśmiechnęła się.
- A kto jest na drugim? - zdziwił się Federico
- Na drugim hmm.. Angie - zaśmiała się. - A Lu jest też na pierwszym - dodała patrząc na mnie.
- Wiecie co? Ja serio nie rozumie jakim cudem wy mi wybaczyliście - przyznałam po raz kolejny.
- Bo.. - zaczął Włoch ale mu przerwałam.
- Ty siedź cicho - pokazałam na niego palcem. - I tak dużo pomogłeś z Violą - dopowiedziałam po czym spojrzałam na resztę.
- No bo... zobaczyliśmy w tobą tą zmianę i no wiesz... - próbował wyjaśnić Andres a my się zaśmialiśmy.


Kilka dni później.
Narrator
Wysoka blondynka akurat szła przez korytarze Studio 21. Zmierzała w kierunku szafki. Kiedy do niej dotarła i ją otworzyła natychmiast smutek wymalował się na jej twarzy. Zobaczyła siebie i swojego kuzyna na zdjęciu.
- Lu - od tył podszedł do niej Federico.
- O hej Fede - wymusiła uśmiech na twarzy odwracając się do swojego przyjaciela.
- Przypomni sobie wszystko zobaczysz - złapał ją za ramiona.
- Dobra nie ważne. Teraz nie będę się zajmowała Diego bo mamy lekcję z Angie chodź - pociągnęła go w stronę sali śpiewu. Nauczycielka już siedziała na biurku a połowa klasy na pufach.
- Kogo jeszcze nie ma? - spytała kobieta
- Emm.. chyba Andresa, Leona, Broduey'a i Maxi'ego - odpowiedziała Francesca.
- Co oni wymyślili? - zastanawiała się Violetta
- Tego nie wiem ale poczekajmy na nich - postanowiła Saramego. Po chwili chłopaki wpadli do klasy zaczynając śpiewać swoją piosenkę Are you ready for the ride?. 

Escucha bien
Soy un buen chico que te quiere bien
Mi corazón siempre me dice qui ta tudu tudu bom
En el amor yo soy un eterno buscador
Soy un descarado, y yo respondo en todos lados.

Are you ready for the ride, Let's ready for
Are you ready for the ride, Let's ready for!

Si suena bien, ya no me importa nada
No me importa nada!

Vuelvo a mi casa y me pregunto que me pasa
Vuelvo a mi casa, pregunto que me pasa?
No vine aquí a vacilar,quiero bailar, ponte a cantar
Porque en fin no somos, tan, tan diferentes.


Are you ready for the ride, Let's ready for!
Are you ready for the ride, Let's ready for!

Are you ready for the ride, Let's ready for!
Are you ready for the ride, Let's ready for!

Ser un conflicto me hace aún más listo
Soy feliz y tengo todo para dar
Tal vez romántico, analítico, muy crítico
Y el crítico, ese soy yo Y todo te lo doy.

Si suena bien, ya no me importa nada
No me importa nada!

Vuelvo a mi casa y me pregunto que me pasa
Vuelvo a mi casa, pregunto que me pasa
No vine aquí a vacilar, quiero bailar, ponte a cantar!
Porque en fin no somos, tan, tan diferentes.

Are you ready for the ride, Let's ready for!
Are you ready for the ride, Let's ready for!

Ser un conflicto me hace aún más listo
Soy feliz y tengo todo para dar
Tal vez romántico, analítico, muy crítico
Y el crítico, ese soy yo Y todo te lo doy.

Are you ready for the ride, Let's get it goin
Are you ready for the ride, Get ready for!

(Manos arriba, Yeah)

Are you ready for the ride, Let's ready for!
Are you ready for the ride, Get ready for!

Are you ready for the ride, Let's ready for!
Are you ready for the ride, Get ready for!

- Brawo - krzyknęła cała klasa.
- To był kawałek tylko dla was - ukłonili się po czym usiedli koło reszty.
- Dawno tej piosenki nie słyszeliśmy. Co was naszło? - zaśmiał się Marco
- Stare czasy - krzyknęła cała czwórka.
- Bo wam adrenalina podskoczy - zaśmiała się Angie. - Wracajmy do lekcji - zarządziła uśmiechając się. - Chciałby ktoś zaśpiewać? - dodała
- Ja chciałem zaśpiewać po włosku piosenkę Violetty mogę? - zapytał Pasquarelli
- Pewnie Fede chodź - nauczycielka pokazała ręką aby wstał. Chłopak wziął gitarę stojącą pod ścianą i zaczął na niej grać. Po chwili z jego ust wydobyły się słowa piosenki Te creo czyli po włosku Ti credo.

Non so se va bene
Non so se non va
Non so se tacere 
O dirtelo ma...
Le cose che sento
Qui dentro di me
Mi fanno pesare
Che l'amore e cosi
Ogni istante
Ha un non so che
Di importante 
Vicino a te
E mi sembra che tutto sia facile
Che ogni sogno diventi realta.

Chłopak zaczął chodzić po klasie. Po chwili zatrzymał się przy Violetcie i Ludmile.

E la terra puo essere il cielo 
E' vero E' vero 
Se mi abbracci non ho piu paura
Di amarti davvero
E lo leggo nei tuoi occhi 
Ti credo Ti credo.



E' vero E' vero
E la terra puo essare il cielo
E' vero E' vero
Se mi abbracci non ho piu paura
E lo leggo nei tuoi occhi
Ti credo Ti credo
Che ti piaccio che mi cerchi
Ti credo Ti credo


Non so se va bene
Non so se non va
Non so se tacere 

O dirtelo ma...

Na tym skończył piosenkę.
- Brawo. Doskonale ci poszło. Świetnie przetłumaczyłeś tekst na włoski a wykonanie też ci wyszło - pochwaliła go kobieta.
- Było super - uśmiechnęła się Castillo w stronę kuzyna.
- Ktoś chce jeszcze? Może Ludmiła - zaproponowała nauczycielka.
- Nie ja nie chcę - próbowała się wykręcić.
- Lu idź dobrze ci to zrobi - zachęcił ją Włoch.
- Zgoda - westchnęła i wstała z miejsca. Podeszła do keyboardu. Zaczęła grać melodię do Ser mejor.

Hay algo que tal vez deba decirte
Es algo que te hace muy, muy bien
Se siente tan real, está en tu mente
Y dime si eres quien tu quieres ser

Tómame la mano, ven aquí
El resto lo hará tu corazón
No hay nada que no puedas conseguir
Si vuelas alto

Hay mil sueños de colores
No hay mejores, ni peores
Solo amor, amor, amor y mil canciones
Oh

Ya no hay razas, ni razones
No hay mejores, ni peores
Solo amor, amor, amor y mil opciones
De ser mejor…

Saber y decidir que hoy es posible
hoy es posible
Y en cada pensamiento vuelvo a ser
Uh vuelvo a ser
Poder imaginar que somos miles
Que somos miles
Y el sueño que comienza a crecer

Tómame la mano, ven aquí
El resto lo hará tu corazón
No hay nada que no puedas conseguir
Si vuelas alto

Hay mil sueños, de colores
No hay mejores ni peores
Solo amor, amor, amor y mil canciones
Oh

Ya no hay razas, ni razones
No hay mejores, ni peores
Solo amor, amor, amor y mil opciones
De ser mejor...

W tej chwili wzięła palce z klawiszów.
- Fantastycznie - Angie uśmiechnęła się do blondynki.
- Dzięki Angie - dziewczyna usiadła na miejsce. Do końca lekcji cały czas śpiewali albo ćwiczyli wokal. Po tych zajęciach mieli godzinę przerwy. Ludmiła akurat szła do auli bo była tam umówiona z przyjaciółmi. W wejściu na kogoś wpadła. - Bardzo przepraszam nie chcia... - zatrzymała się w połowie bo zobaczyła, że to jej kuzyn. - DIEGO - rzuciła mu się na szyję.
- Znowu ty? Rany dziewczyno daj mi spokój. Nie rozumiesz, że ciebie nie znam? - odepchnął ją od siebie. Ludmiła tylko na niego spojrzała.
- Ludmiła - podbiegł do niej brunet z grzywką do góry. - Diego wróciłeś - chciał mu podać dłoń ale Hiszpan dziwnie na niego spojrzał.
- Kto ty jesteś? - syknął
- Chodź stąd może co - szepnął do przyjaciółki. Już mieli odchodzić ale do kuzyna blondynki podszedł Tomas.
- I co podoba się? - zapytał
- Fajnie jest. To my serio jesteśmy wredni tak? - spojrzał na niego ciekawy
- Tak - potwierdził.
- Że co? - krzyknęła blondynka i podeszła do nich - Coś ty mu nagadał? - wydarła się na Heredie
- Prawdę - uśmiechnął się chytrze.
- Chyba raczej ściemę - wtrącił Federico podchodząc do nich.
- Ty się nie wtrącaj co? Laluś z ciebie i tyle - warknął do niego Hiszpan.
- Coś ty powiedział? - wycedził przez zęby Włoch
- Fede nie - uspokajała go Ludmiła kładąc dłoń na jego torsie.
- No ale patrz co on mu nagadał - zaprotestował.
- Proszę cię nie mam ochoty na to patrzeć - poprosiła ze smutkiem w oczach.
- Zgoda chodź - oboje poszli do auli. Blondynka tam usiadła na scenie i skuliła nogi. Chłopak od razu usiadł koło przyjaciółki.
- Ja po prostu nie wierzę - wyszeptała płacząc.
- Proszę cię nie płacz - objął ją ramieniem i przytulił do siebie. Po chwili w sali zjawili się ich przyjaciele.
- Lu - od razu podbiegła do nich Violetta.
- Ej słońce co jest? - Natalia również znalazła się koło niej. Francesca i Camila zrobiły to samo.
- Tomas nagadał jakiś głupot Diego i teraz on jest tak jakby wredny - wyjaśnił Federico.
- Mówiłem wam, że Tomas to idiota - przypomniał Leon.
- My o tym doskonale wiemy - odezwał się Maxi.
- Ja nie wierzę. To sen. Ja zaraz się obudzę, zejdę na śniadanie, przy stole będzie ciocia, wujek i Diego - wyjąkała Ferro. - Diego wróć do mnie proszę - wyszeptała nadal płacząc.
- A właściwie kim dla ciebie jest Diego? - zaciekawił się Andres ale ona nie odpowiedziała
- To jej kuzyn - odpowiedział mu po chwili Verdas.
- Nic nie mówiłaś, że to twoja rodzina - przyznała Camila.
- Nie chciałam o tym w ogóle mówić - wzruszyła ramionami. Do auli wszedł Tomas razem z Diego. - Diego - dziewczyna od razu wstała i podbiegła do nich. - Ty.. ty serio mnie nie pamiętasz? To przecież ja twoja Ludmiła. Kuzynka. Proszę cię przypomnij sobie - po jej policzkach leciały łzy. - Wróć do mnie bez ciebie nie dam rady. Słyszysz? - nadal płakała
- Co? Nie wiem kim ty jesteś ale może lepiej idź się leczyć co? - warknął. Ferro wybiegła cała zalana łzami.
- Ludmiła - Federico zerwał się na równe nogi i pobiegł za przyjaciółką.
- Diego jak ty możesz? - Violetta wstała i podeszła do niego - Nie wierz mu - wskazała na Tomasa. - Wierz mi i Ludmile. To twoja kuzynka. Ja jestem twoją przyjaciółką. Jako pierwsza wam wybaczyłam. Proszę cię - ciągle na niego patrzyła.
- On jest oszustem. Nie jesteście kumplami. Wcześniej nawet się nie znaliście - Leon dołączył do swojej dziewczyny. Paczka przyjaciół nadal próbowała przekonać chłopaka, że Heredia go okłamuje ale on wszystkiemu zaprzeczał. Tymczasem w parku pod jednym z drzew siedziała Ludmiła. Miała podkulone nogi a twarz schowaną w dłoniach, z oczu leciały łzy niszcząc tym samym jej makijaż. Po chwili podszedł do niej Włoch.
- Ludmiła - wyszeptał a ona podniosła głowę. - No już nie płacz. Wstań - podał jej dłoń a ta ją chwyciła i wstała przy pomocy chłopaka. - Nie przejmuj się tym co mówi. Nie pamięta nic dlatego - pocieszał ją.
- Nie mogę się nie przejmować bo to boli. Strasznie boli - wyjąkała. - Nie chcę z nim mieszkać pod jednym dachem - wyżaliła się. - Codziennie rano musiałabym znosić to, że nie wie kim jestem - dodała.
- A ja mam pewien pomysł. Powiem Violi aby pogadała ze swoim tatą i może będziesz mogła u nas zamieszkać - stwierdził.
- Serio to zrobisz? - spojrzała na niego
- Pewnie - uśmiechnął się do niej a ona rzuciła mu się na szyję.
- Dziękuje - wyszeptała.
- Lu pamiętasz jak ci mówiłem, że jesteś dla mnie bardzo ważna i nie chcę aby coś ci się stało? - spytał nie pewnie
- No tak powiedziałeś, że dlatego bo jestem twoją przyjaciółką - odpowiedziała nadal go tuląc.
- Bo to nie do końca była prawda - wymamrotał. Ona szybko go puściła i na niego spojrzała
- O co ci chodzi? - zdziwiła się
- No bo ja... - nie zdążył nic już powiedzieć bo przybiegła reszta.
- Wszystko ok? - zapytała zatroskana Francesca
- Em.. tak - odpowiedziała blondynka nadal patrząc na przyjaciela. - Ej dokończysz co chciałeś powiedzieć? - zaciekawiła się
- To nic ważnego. Idę na zajęcia bo mam z Pablo - szybko odszedł.
- A temu co? - zdziwił się Ponte
- Nie wiem - bąknęła. - Violu ja mam do ciebie sprawę - zwróciła się do przyjaciółki.
- O co chodzi? - spojrzała na nią a ta jej wszystko wytłumaczyła
- To co? Nie chcę się narzucać tylko nie mam ochoty mieszkać z osobą tak bardzo dla mnie ważną ale i tak o mnie nie pamiętającą - stwierdziła smutno.
- Ej przecież możesz u mnie zamieszkać - przyznała Natalia. - Mam ogromny dom, w którym mieszkam z moją opiekunką i gosposią. Nudno mi tam samej - dopowiedziała.
- Serio mogę? - popatrzyła na nią
- No pewnie - uśmiechnęła się a Ludmiła ją mocno przytuliła.
- Dziękuję - wyszeptała jej do ucha.
- Idziemy już? - spytał Marco przytulając do siebie Fran
- Chodźmy - cała paczka poszła na zajęcia do Studio.

Dwa tygodnie później.
- Ludmiła? Wszystko dobrze? - Federico podszedł do przyjaciółki siedzącej przed szkołą
- Tak. Czekam na Violę. Ma mi dać tekst jakiejś nowej piosenki - wyjaśniła.
- Idzie z tyłu z Leonem - odparł Włoch.
- A ty masz piosenkę na zajęcia z Angie? - zaciekawiła się
- Tak. Nie wiem czemu ale przyszła mi do głowy dzisiaj w nocy - odpowiedział zdziwiony.
- Jeszcze raz takie coś zrobisz to cię zabiję - ostrzegła go Violetta pochodząc ze swoim chłopakiem do przyjaciół.
- Co? - zapytali oboje
- Fede w środku nocy postanowił sobie po lunatykować. Przy okazji śpiewał piosenkę. Masz szczęście, że dziecka nie obudziłeś bo Jade by cię zabiła. Dosłownie - stwierdziła.
- Śpiewałeś? - blondynka spojrzała na niego
- Każdemu się zdarza - bronił się.
- Tak do tego na końcu prawie pocałowałeś poduszkę - w tej chwili Leon i Ludmiła wybuchli śmiechem.
- Serio? Fede od całowania są dziewczyny stary - przyznał Verdas.
- A w ogóle kto niby miał być tą poduszką co? - spytała Castillo
- Nie pamiętam. Muszę iść cześć - wstał i pobiegł do szkoły.
- Też idę na zajęcia - stwierdziła Ferro i poszła do szkoły.
- Myślisz, że chodzi o Lu? - dziewczyna spojrzała na swojego chłopaka
- Możliwe - burknął.
Przy szafkach w szkole stał Diego z Tomasem.
- Mówię ci. Tobie od zawsze podobała się Francesca - Hiszpan próbował wmówić chłopakowi kłamstwo.
- Że ona? Nie jest nawet w moim typie - zaprzeczał cały czas.
- Ale tak było - przyznał.
- Nie raczej nie - pokręcił głową.
- Do niczego się nie nadajesz - pchnął nim lekko odchodząc a czarnowłosy uderzył głową w szafkę.
- Ała - jęknął. Nagle zauważył Ludmiłę idącą korytarzem. - Ludmiła - zawołał ją.
- Nie chcę mi się z tobą gadać - odwróciła się i zmierzała w stronę sali śpiewu.
- Lud - krzyknął za nią.
- Jak mnie nazwałeś? - zdziwiła się odwracając do niego
- Przepraszam cię tak bardzo cię przepraszam - dodał.
- DIEGO WRÓCIŁEŚ - pisnęła i podbiegła do swojego kuzyna tym samym rzucając mu się na szyję.
- Jeszcze raz cię przepraszam - wyszeptał jej do ucha.
- Wybaczam ale nigdy mnie nie zostawiaj proszę - przytuliła go jeszcze mocniej. - Chodź do Violi - pociągnęła go za rękę do auli. - Violetta - zawołała przyjaciółkę.
- Co tam? - zapytała
- Patrz kogo ja tu mam - pociągnęła kuzyna za rękę.
- Pamiętasz już? - spytała podchodząc do nich
- Tak i serio strasznie was obie przepraszam - przyznał.
- No wreszcie do nas wróciłeś - Castillo przytuliła mocno przyjaciela.
- Ok to teraz mi gadać co się działo przez ten czas - zaśmiał się patrząc na dziewczyny.
- Ja i Leon się pogodziliśmy to po pierwsze, Lara wyjechała i zerwała z Federico. A pro po Fede nie wiesz może czemu tak się zachowuje? - skierowała pytanie do blondynki
- Czemu ja mam wiedzieć? - zdziwiła się
- Bo podobno jesteście najlepszymi przyjaciółmi - przyznała.
- No właśnie nie wiem jak to jest. Od dwóch tygodni gadamy coraz mniej - przyznała.
- Chwila nie łapię... - zatrzymał je Diego. Akurat do auli weszła reszta przyjaciół Violi i Ludmi.
- A ten co tu robi? - warknął kuzyn Violetty
- Ej uspokój się - zatrzymała go Ferro. - On już pamięta wszystko - dodała patrząc na niego.
- Co? - spytali wszyscy - Jak? - zdziwili się
- Uderzyłem głową o szafkę i sobie przypomniałem - wyjaśnił Dominiguez.
- Mówiłem, że tak będzie - krzyknął Maxi.
- Stul twarz matole - podniósł głos Broduey.
- Stulcie się oboje - wrzasnęły Naty i Cami.
- Mam rozumieć, że rozejm? - Diego spojrzał na brunetkę i blondynkę
- Rozejm - uśmiechnęła się jego kuzynka.
- Teraz cię już nigdzie nie puścimy - dziewczyny przytuliły Ludmiłę.
- Ej a my? - chłopaki na nie spojrzeli
- Co wy? - spytała Viola, Naty, Cami i Fran patrząc na swoich chłopaków i przy okazji puszczając już przyjaciółkę
- Też się z nią przyjaźnimy przecież - stwierdził raper.
- Serio? A kto najbardziej się przyjaźni? Ja - przyznała Castillo.
- My się lepiej odsuniemy - zaśmiał się Federico i razem z Ludmiłą i Andresem odszedł kawałek od przyjaciół.
- Rozejm?! - zapytał zdziwiony Dominiguez
- Aż tak zdziwiony? - blondynka na niego spojrzała
- Na maksa - odpowiedział. - Przed tym wypadkiem tylko Violka z nami gadała - dodał.
- To wiesz co? Bardzo dużo przespałeś - zaśmiał się Andres. Nagle do auli wszedł Tomas.
- Diego? Co ty robisz z tymi frajerami? - wkurzył się
- Jeśli ktoś tu jest frajerem to tylko ty - syknął w jego stronę Pasquarelli.
- Fede - Ludmiła na niego spojrzała.
- No co? Nie jest tak? - ona nic nie odpowiedziała - No właśnie. Powiedział twojemu kuzynowi, że jest taki jak on czyli wredny oraz, że ty jesteś dla niego nikim. Teraz jeszcze chcesz go bronić? - zdenerwował się i opuścił pomieszczenie
- Ojć papużki nierozłączki się pokłóciły - zaśmiał się Hiszpan.
- Stul się Heredia - warknął Diego.
- A nie jest tak? - Tomas wyszedł z auli zostawiając paczkę przyjaciół
- Lu co to było? - zaciekawiła się Camila podchodząc do przyjaciółki
- Ja nie wiem. Nie broniłam go tylko nie chciałam, żeby Fede zaczął się z nim kłócić - wytłumaczyła siadając na scenie.
- Wiesz co? Już jest po zajęciach może chodźmy do domu - zaproponowała Navarro.
- Zgoda - wstała i chwyciła swoją torbę. - Pa - pomachała im i razem z Natalią i Maxi'm wyszła ze szkoły.

Następny dzień.
Ludmiła
Wczoraj przez cały wieczór próbowałam dodzwonić się do Federico ale nie odbierał. Mam nadzieję, że dzisiaj ze mną pogada.
- Hej Lu - przywitali mnie przyjaciele kiedy weszłam do sali śpiewu.
- Cześć. Nie widzieliście Fede? - spytałam siadając koło nich
- Z tego co wiem to wyszedł wcześniej ode mnie ale jeszcze go nie ma. Nie wiem gdzie może być - odpowiedziała mi Viola.
- Aha - bąknęłam cicho.
- Cześć kochani - uśmiechnęła się Angie wchodząc.
- Hej Angie - odwzajemniliśmy uśmiech.
- A gdzie Federico? - zaciekawiła się
- Tego nie wiem - mruknęła jej siostrzenica.
- Jak to nie wiesz? Przecież wychodził przed nami - przyznała.
- Jak się obudziłam i zaglądnęłam do niego to go nie było - stwierdziła.
- Dobrze zacznijmy zajęcia - postanowiła. Przez całą lekcję ćwiczyliśmy wokal jak zawsze. Po tej lekcji poszłam do sali z instrumentami. W drzwiach jednak się zatrzymałam. Zauważyłam w środku mojego kuzyna. Grał na keyboardzie i śpiewał swoją piosenkę Yo soy asi. Kiedy skończył zaczęłam klaskać.
- O hej Lud - uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył.
- Cześć - podeszłam do niego. - Ej mam pytanie - zaczęłam a on na mnie spojrzał. - Nie widziałeś może dzisiaj Federico? - dodałam
- Emm.. nie - pokręcił przecząco głową.
- Jeny gdzie on jest? - szepnęłam do siebie i usiadłam na krześle
- Słuchaj ja muszę iść bo mam zajęcia pa - pocałował mnie w policzek i wyszedł. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do przyjaciela. Kiedy usłyszałam pierwszy sygnał, z pomieszczenia na instrumenty wydobyła się znana mi melodia. To przecież piosenka, którą Fede ma jako dzwonek.
- Federico - zdziwiona otworzyłam drzwi. Siedział na podłodze opierając się o ścianę. - Co tu robisz? - spytałam
- Siedzę i myślę - odpowiedział nie patrząc na mnie.
- Dalej jesteś zły? - zaciekawiłam się a on wstał i podszedł bliżej mnie
- Ja nie jestem zły i nie byłem. Wkurzyłem się trochę bo to wyglądało jakbyś go broniła - wytłumaczył i wyszedł z sali a ja za nim.
- Przecież wiesz, że tak nie jest. Ja go nienawidzę i doskonale o tym wiesz. A wczoraj mogło to tak wyglądać ale ja nie chciałam go bronić. Po prostu nie chciałam abyś zaczął się z nim kłócić - wyjaśniłam mu kiedy wychodziliśmy ze szkoły.
- Jakoś na to nie wyglądało - mruknął.
- Fajnie wiedzieć, że mi ufasz - szepnęłam ale on to usłyszał.
- Przecież ja ci ufam - zaprotestował ale ja go już nie słuchałam tylko wróciłam do Studio. Do końca zajęć chodziłam nieobecna.
- Lu idziesz? - podeszła do mnie Naty kiedy siedziałam na ławce przed szkołą
- Gdzie? - zdziwiłam się
- Do Resto. No chodź - pociągnęła mnie za rękę i ruszyłyśmy w stronę baru brata Fran. - Co jest? - zapytała
- Nic - westchnęłam.
- Fede?
- Zgadłaś. Mówi, że nie jest na mnie zły za to co wczoraj było ale ja wiem, że jest inaczej - przyznałam.
- Ty się w nim zakochałaś - zaśmiała się po chwili i mnie zatrzymała.
- Co? Nie. To tylko mój przyjaciel - broniłam się.
- Ludmiła gdyby to był tylko przyjaciel nie przejmowałabyś się tak bardzo - uśmiechnęła się lekko do mnie.
- Chodź już - pociągnęłam ją za rękę i weszłyśmy do baru.
- O wreszcie są - bąknął Leon.
- Coś mówiłeś? - spytałam jak usiadłam koło Violi
- Nie bardzo - mruknął.
- Słuchajcie ja nie mogę z wami siedzieć. Mam coś do zrobienia w domu - wymyślał Włoch wstając z miejsca.
- I ty mówisz, że nie jesteś na mnie wkurzony. Jasne. A co teraz robisz? - zdenerwowana wstałam z miejsca i wyszłam z Resto. Poszłam w stronę parku. Nagle wpadł na mnie jakiś chłopak. - Uważaj - wydarłam się na niego.
- Sory nie widziałem cię - usprawiedliwiał się.
- Jak mogłeś... - zanim skończyłam ugryzłam się w język. Stara Ludmiła nadal we mnie siedzi. - Dobra nie ważne. Nic się nie stało - poprawiłam się. Spojrzałam na niego:
Wow. Przystojny jest.
- Jestem Luke a ty? - spytał wyciągając dłoń w moją stronę
- Ludmiła - nie pewnie ją uścisnęłam.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - zaczął ze mną flirtować.
- Nie rób sobie nadziei nie szukam chłopaka - spławiłam go.
- To w każdej chwili może ulec zmianie - przyznał z uśmiechem.
- Jestem Amerykaninem? - zmieniłam temat
- Tak a skąd wiesz? - zdziwił się
- Masz amerykański akcent - wytłumaczyłam. Nagle telefon zaczął dzwonić mi w kieszeni. Nie patrząc na wyświetlacz odebrałam. - Halo? - zapytałam
- Ludmiła ja nie jestem na ciebie zły tylko mam dziś gorszy dzień - usłyszałam głos Federico.
- Jakoś na to nie wyglądało - mruknęłam.
- Gdzie jesteś? - westchnął cicho do słuchawki
- Em.. - chwile wahałam się czy mu powiedzieć czy nie. - Tam gdzie zawsze - odparłam po chwili.
- Zaraz będę to pogadamy - rozłączył się.
- Słuchaj nie chcę być nie miła ale zaraz ktoś tu przyjdzie więc.. mógłbyś już sobie iść? - spytałam chłopaka o niebieskich oczach
- Hmm.. nie - odpowiedział stanowczo.
- Czemu? - wkurzyłam się na niego
- Bo taka ślicznotka jak ty nie trafia się drugi raz - poruszył brwiami.
- Przestań ze mną flirtować palancie - podniosłam głos. Za nim zobaczyłam idącego tu Włocha. Chyba był trochę wkurzony sądząc po wyrazie twarzy. Po chwili był już koło mnie
- Hej Ludmi - przywitał się. - Kto to? - szepnął
- Natręt - bąknęłam do niego a on na mnie spojrzał.
- Kim jesteś? - skierował pytanie do Amerykanina
- Przyszłym chłopakiem tej blondyneczki - oznajmił pewny siebie.
- Że niby co? - syknął Pasquarelli
- Mówiłam - mruknęłam do przyjaciela.
- Panu już dziękujemy - Fede odwrócił chłopaka w drugą stronę i popchał do przodu.
- A możesz mi dać chociaż swój numer? - zwrócił się do mnie
- Spieprzaj - krzyknął Włoch a tamten nie chętnie odszedł od nas. - Ok. Co to za gość? - spytał
- Mnie się pytasz? Wpadł na mnie i niby najpierw przeprosił ale później zaczął ze mną flirtować. Zresztą po co ja ci się tłumaczę? - zapytałam retorycznie
- Słuchaj ja serio nie jestem wkurzony - zmienił temat rozmowy.
- Na pewno? - szepnęłam
- Tak. Może i masz trochę racji bo byłem wkurzony bo to serio wyglądało jakbyś go broniła ale przeszło mi. I przepraszam, że wczoraj nie odbierałem telefonu - odparł.




WOOOW. Jaki długi nie? Podoba się?
Diego odzyskał pamięć tylko przez uderzenie w szafkę ale co tam...
Jak myślicie Ludmi uwierzy Fede czy nie?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale :P

Kocham was :*
Ciao <3

3 komentarze:

  1. super rozdział ! czekam na następny i zapraszam do mnie miałam jednego bloga ale mi nie wyszedł i go skasowałam ale jest nowy http://naty12321.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ale dłuuuugi !
    Super <3
    czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie, że rozdział jest taki długi!!!! :D
    Się naczytałam ;)
    Jest świetny i czekam na następny :D
    Mam nadzieję, że Ludmiła uwierzy Federico i fajnie, że Diego odzyskał pamięc :D
    Bardzo się podoba i czekam na nexta! :D
    Ciekawe, czy Luke namiesza Ludmi w głowie ^^
    Przy okazji zapraszam do siebie - http://federico-y-ludmila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń