środa, 26 lutego 2014

Rozdział 17

Federico
- Wiesz co Fede? Ja sama nie wiem. Mówisz, że nie jesteś na mnie zły a przed chwilą w Resto co to było? - zapytała patrząc na mnie
- Nic. Ja nie miałem ochoty siedzieć już w barze tylko chciałem wrócić do domu bo serio mam gorszy dzień - wytłumaczyłem.
- Zresztą nie musisz mi się tłumaczyć - stwierdziła. - Idę do domu - odwróciła się ode mnie i poszła w przeciwną stronę.
- Ludmiła no stój - pobiegłem za nią.
- No co? - spytała nie odwracając się do mnie
- Czemu taka jesteś?
- Czyli jaka?
- Oschła w stosunku do mnie. Chyba się przyjaźnimy nie? - w tej samej chwili się zatrzymała odwróciła w moją stronę
- Ty mi powiedz. Od jakiegoś czasu mniej gadamy, ty stałeś się inny. Co było po tym jak Diego miał wypadek? Pomagałeś mi. Zawsze byłeś przy mnie. Nagle bum. Zaczynasz mnie unikać, oskarżasz o coś czego nie zrobiłam. Nie tak zachowują się przyjaciele - podniosła głos.
- Ludmiła ciszej. Ludzie się gapią - szepnąłem patrząc na przechodniów obserwujących nas.
- Mam to gdzieś. Całe życie jest do bani. Najpierw straciłam rodziców, później Diego zapadł w śpiączkę i się obudził ale przez jakiś czas nie wiedział kim jestem. A mój najlepszy przyjaciel ma mnie gdzieś. Normalnie raj - wykrzyknęła.
- Uspokój się Lu - uciszałem ją cały czas.
- Nie uspokoję się. W ogóle nie wiem czemu ty mi pomagałeś co? Zrobiło ci się mnie żal? Czy może chciałeś po prostu przestać myśleć o Larze? - zapytała patrząc na mnie
- Właśnie, że nie. Pomagałem ci bo chciałem. Widziałem, że się zmieniłaś. Nie wiem tylko czy na pewno w 100% patrząc na twoje zachowanie - przyznałem.
- To może wcale się do mnie nie odzywaj co? Będzie najlepiej dla każdego z nas - krzyknęła a po jej policzkach słynęły łzy.
- Lu - podszedłem do niej i chciałem ją przytulić ale się odsunęła.
- Nie dotykaj mnie - szybko odbiegła. Przejechałem dłońmi po twarzy.
- Cholera Federico ty idioto - powiedziałem do siebie. Skierowałem się w stronę domu. Po kilkunastu minutach już tam byłem.
- Fede co jest? - zdziwiła się Viola siedząc w salonie na kanapie razem z Leonem
- Nic. Idę do siebie - pobiegłem na górę i zamknąłem pokój. Wziąłem gitarę do ręki i usiadłem na łóżku. Zacząłem coś brzdąkać. Po chwili grałem melodię do Ti credo. Nie wiem czemu akurat tą ale nie ważne. Chwilę potem cicho śpiewałem.

Następny dzień.
Wyszedłem z domu bardzo wcześnie. W Studio jeszcze nikogo nie było oprócz nauczycieli. Poszedłem do sali z instrumentami. Siadłem na krześle i wyciągnąłem jakieś kartki. Próbowałem napisać piosenkę ale nie udawało mi się.
- Fede - do sali po jakimś czasie weszła Fran. - Chodź zaraz zajęcia z Pablo - dodała.
- Że co? Ja tu siedziałem próbując coś napisać półtorej godziny? - zapytałem samego siebie
- Chodź - pociągnęła mnie za rękę w kierunku auli. Po chwili wszedł do niej dyrektor.
- Cześć dzieciaki. Mam nadzieję, że macie nowe piosenki przygotowane - uśmiechnął się do nas. O nie. Zapomniałem. - To kto najpierw? Może... Federico - zaproponował.
- Bo ja... - chciałem coś powiedzieć ale Leon popchał mnie w stronę sceny. Cholera nie mam piosenki.
- Zaczynaj - usiadł na jednym z wolnych krzeseł. Wziąłem do ręki mikrofon i nagle zacząłem śpiewać jakąś piosenkę.

Es necesario poder rugir
Inevitable saber gritar
Es importante para sentir
Imprescindible para cantar

Cura la fiebre y te hace bien
Al escenario y a disfrutar
Mueve la pelvis en su vaivén
Pon el vértigo y a bailar

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Muy precisos movedizos
Con los pies levanta el piso

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Como la luna quiero brillar
Hasta las piedras quieren bailar

Es necesario querer latir
Inevitable saber vibrar
Es importante para vivir
Imprescindible para cantar

Cura la fiebre y te hace bien
Al escenario y a disfrutar
Mueve la pelvis en su vaivén
Pon el vértigo y a bailar

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Muy precisos movedizos
Con los pies levanta el piso

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Como la luna quiero brillar
Hasta las piedras quieren bailar

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Muy precisos movedizos
Con los pies levanta el piso

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Como la luna quiero brillar
Hasta las piedras quieren bailar

Hasta las piedras quieren bailar

Jak ja to zrobiłem? Nawet nie znam tej piosenki.
- Brawo - wszyscy zaczęli klaskać. Zeszedłem ze sceny i złapałem szybko kartkę i długopis.
- Fede wiesz, że to ta piosenka co śpiewałeś lunatykując? - spytała moja kuzynka a ja na nią spojrzałem
- Że co? - zdziwiłem się
- No tak. Nie pamiętasz? - ja tylko pokręciłem głową i zacząłem pisać słowa tej piosenki. Do końca lekcji przedstawialiśmy piosenki. Co dziwne na zajęciach nie pojawiła się Ludmiła. No dobra może się na mnie wkurzyła ale nie powinna opuszczać zajęć.
- Natalia - zawołałem przyjaciółkę.
- Co tam? - podszedłem do niej
- Gdzie jest Ludmiła? - spytałem
- Emm.. tego nie wiem ale... coś ty jej wczoraj zrobił? Clara powiedziała, że wróciła do domu cała zapłakana - stwierdził.
- Właśnie nic. Wkurzyła się na mnie bo powiedziałem jej tylko, że mam gorszy dzień a nie, że jestem na nią zły - wyjaśniłem. - Chyba muszę z nią pogadać i ją przeprosić bo nieźle się na mnie wczoraj wydarła - podrapałem się po karku.
- Masz okazję - wzruszyła ramionami, odwróciła mnie w drugą stronę i popchnęła do przodu.
- Lu zaczekaj - złapałem jej nadgarstek kiedy miała mnie minąć.
- Puść mnie - warknęła.
- Musimy pogadać - odparłem.
- Nie mamy o czym - syknęła. Westchnąłem i pociągnąłem ją do sali z instrumentami.
- Teraz mnie posłuchaj - poprosiłem kiedy zamknąłem drzwi.
- A jeśli nie chcę? - zapytała
- Wtedy nie dam ci spokoju aż ze mną nie pogadasz... bez krzyku - odpowiedziałem.
- To jest szantaż - stwierdziła.
- Nie szantaż tylko prośba - poprawiłem ją.
- Jakoś tak nie brzmiało - bąknęła mają spuszczony wzrok.
- Mogłabyś na mnie spojrzeć? - spytałem ale ona się nie odezwała - Ludmiła - podniosłem głos.
- Co? - wkurzyła się
- Ja ciebie już w ogóle nie rozumie. O co ci chodzi? Przecież cię przeprosiłem - powiedziałem.
- Nie chodzi o ciebie - zaprzeczyła.
- To o co? Od kilku dni jest inaczej. Co chwilę się kłócimy - spojrzałem na nią.
- No bo... za dwa dni jest rocznica śmierci rodziców a ja zawsze się denerwuje na każdego kogo popadnie kilka dni wcześniej - wyjaśniła.
- Nie mogłaś powiedzieć?
- Przecież wiesz, że ten temat jest dla mnie bardzo ciężki.
- Racja przepraszam - podszedłem do niej i ją przytuliłem.
- Ja też za to, że na ciebie tak wczoraj nawrzeszczałam - wyszeptała wtulając się w mój tors.
- Nic się nie stało - powiedziałem cicho. - Ludmi... - zacząłem bo chciałem jej powiedzieć co do niej czuję.
- Hmm? - spytała nie odrywając się ode mnie
- Bo ja muszę ci coś powiedzieć - przyznałem niepewnie.
- Fede weź mnie nie strasz - poprosiła odsuwając się i patrząc na mnie.
- To nic złego... chyba - ostatnie słowo wyszeptałem.
- To powiesz? - zapytała po kilku minutach ciszy
- Ja.. - znowu ktoś mi przerwał. Tym razem był to Andres wchodzący do sali.
- Upss.. przeszkodziłem wam? - spojrzał na nas
- Nie wy nigdy nie przeszkadzacie - wyszedłem z sali strasznie wkurzony i przy okazji trzasnąłem drzwiami.


Dwa dni później.
Właśnie wszedłem do Studio. Od razu skierowałem się do swojej szafki. Wcześniej zatrzymały mnie jeszcze dziewczyny.
- Wiesz gdzie jest Lu? - zapytała Fran
- Emm.. a nie ma jej jeszcze? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie
- Gdyby była to byśmy się ciebie nie pytały - oznajmiła Viola.
- Fakt. Nie wiem gdzie jest - mruknąłem.
- Bo wyszła z domu przede mną i nagle ja wchodzę do szkoły a jej nie ma - zdenerwowała się Natalia.
- Aha. Mogę iść do szafki? - spytałem a one mnie puściły. Wyciągnąłem swoje nuty na zajęcia i poszedłem do auli. - Diego - zatrzymałem go.
- Co tam? - usiadł na scenie a ja koło niego
- Ludmiła poszła na cmentarz co nie? - spojrzałem na niego
- Tak. Co roku ten dzień spędza tak, że najpierw idzie na cmentarz a później nie wychodzi z domu na krok - wytłumaczył mi.
- Ej co mamy powiedzieć reszcie? - burknąłem
- Prawdę - wzruszył ramionami. Akurat do sali weszła reszta naszych przyjaciół.
- Gdzie ona może być? - spytała Camila podchodząc do nas z resztą. Ja i Diego na siebie spojrzeliśmy a ja pokiwałem głową.
- Lu dzisiaj nie przyjdzie do szkoły - zwrócił się do nich.
- Czemu? - zapytali wszyscy a Diego im wszystko wytłumaczył. Po chwili do sali wszedł Pablo.
- Dobra dzisiaj podzielę was na grupy i zaśpiewacie piosenki - powiedział z uśmiechem. - Violetta, Natalia, Camila, Francesca i Ludmiła wybierzecie sobie jakąś piosenkę lub napiszecie i ją nam przedstawicie - spojrzał na dziewczyny. - Hmm... Leon, Maxi, Broduey, Marco, Federico, Diego i Andres wy również tak zrobicie. Czasu macie na to 3 tygodnie. Dzisiaj jak chcecie ustalcie sobie piosenki - usiadł na krześle i zaczął wypełniać jakieś papiery.
- To co śpiewamy? - spojrzałem na przyjaciół
- Ja myślałem nad tą twoją nową piosenką co wy na to? - spytał Leon
- Pewnie - zgodziliśmy się.

Kilka godzin później.
Właśnie stoję przed drzwiami do domu Natalii. Mam nadzieję, że Ludmiła jest w domu. Zadzwoniłem dzwonkiem a po chwili otworzyła mi Clara.
- Cześć Federico - uśmiechnęła się do mnie.
- Cześć Clara jest Ludmiła? - spytałem a ona wpuściła mnie do środka
- U siebie na górze - odparła.
- Dzięki - poszedłem szybko do pokoju przyjaciółki. Cicho zapukałem do drzwi. Kiedy usłyszałem, że mogę wejść otworzyłem drzwi. - Ludmiła - zauważyłem ją leżącą na łóżku.
- O Fede. Hej - podniosła się do pozycji siedzącej i na mnie spojrzała.
- Wszystko dobrze? - usiadłem koło niej i wytarłem jej łzy
- Tak dobrze nie musisz się mną przejmować - uśmiechnęła się blado.
- Ale ja chcę - zaprotestowałem a jej uśmiech się powiększył.
- Jak to jest, że tylko tobie udaje się mnie pocieszyć? - zapytała patrząc na mnie
- Bo jestem twoim przyjacielem? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie - Może chodź się przejdziemy do parku co? - zaproponowałem
- Nie chcę dzisiaj wychodzić - zaprotestowała i skuliła się na łóżku.
- Wiem, że jest ci ciężko ale nie możesz cały dzień siedzieć w domu - dotknąłem jej ramienia i ją po nim pogłaskałem delikatnie.
- Ale ty nie rozumiesz. Obiecałam sobie, że ten dzień spędzać będę zawsze na cmentarzu i w domu - z powrotem usiadła przez co byliśmy bliżej siebie.
- Obiecałaś sobie? Kiedy? - zaciekawiłem się
- Jak tylko dowiedziałam się o ich śmierci - spuściła głowę w dół a z jej oczu poleciały łzy. - Dzisiaj mija dokładnie cztery lata od tego wypadku - dodała cicho.
- Chodź poprawi ci to humor - zachęcałem ją.
- Federico czemu tak chcesz abym wyszła? - spojrzała na mnie ciekawa
- Bo nie lubię kiedy płaczesz - wyjaśniłem jej. Ona nic nie powiedziała tylko mnie mocno przytuliła. Rany chciałbym jej powiedzieć co czuje ale nie teraz. Nie tutaj i nie dzisiaj. Nie chcę już jej wypuszczać. Kiedyś wydawało mi się, że kocham Larę ale... to było zauroczenie. Ona i tak nigdy nie wróci więc nie ma co na nią czekać.
- O czym myślisz? - blondynka nagle się ode mnie odsunęła i usiadła na przeciw mnie
- Ogólnie to o wszystkim - wzruszyłem ramionami.



Sorki, że taki krótki ale.. właśnie ale.
Moja wena.. ona jak na razie się wyczerpała. Nie mam pomysłów na żaden rozdział z moich blogów. Teraz próbuję pisać wreszcie ten upragniony od kilku miesięcy na Violetta moja wersja i coś mi tak idzie. Obiecuję, że będzie on długi.
Co jeszcze? Aha nie wiem kiedy pojawią się rozdziały gdziekolwiek bo moja wena postanowiła zrobić sobie wakacje. No cóż każdy kto pisze bloga wie, że tak czasem jest.

Kocham was pysiaki :3

Ciao :*


P.S. Dzisiaj urodziny obchodzi Alba Rico Navarro. Kto pisał jej na Twitterze życzenia? Ja bym napisała ale nie mam tam konta :(
A tutaj taki bonus. Mały kolaż z naszą kochaną Albą:
Mojego autorstwa więc proszę nie kopiować!!!


Te Amo :*:*:*:*

13 komentarzy:

  1. ooooooofantasticoo ♥
    Rozdział super
    I długaśny , patrz jaki ja napisałam :P
    uuu ale Fede i Ludmi nonono ♥♥♥
    Biedna Ludmi - taka smutna :(

    Kurcze..musiał Andres przerwać?? XDD

    ie mogę się doczekać nast.

    Wpadaj, WRÓCIŁAM.
    Mam nadzieję,ze mnie pamiętasz kochana ♥

    http://loveenaxi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ja mogę ciebie nie pamiętać słońce co?
      dzięki za miłą opinię o rozdziale a twój już czytałam i bardzo się cieszę, że wróciłaś bo myślałam, że już tego nie zrobisz... zaraz idę na twojego bloga i dodam koma bo wcześniej czytałam go na telefonie :D
      kocham, pozdrawiam i czekam na nexta u ciebie kochana :*:*

      Usuń
  2. Witaj!
    Komentarze dziś daje krótkie, więc długiego się nie spodziewaj.
    Twojego bloga czytam juź jakiś czas, ale nigdy nie miałam czasu ani chęci, aby napisać komentarz. Szczególnie, że zawsze czytałam z opóźnieniem.
    Rozdział jest świetny. Twoje opowiadanie jest wyjątkowe, opowiada o czymś innym, historia jest inna, a takich opowiadań mało w świecie bloggera. Czekam jak zawsze na kolejny.
    Zaprosiłabym cię do siebie, ale jestem na telefonie i nie mogę wkleić linku, zresztą ja nie z tych co przychodzą i się zaczynają reklamować.
    Buziaczki :*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Liebster na moim blogu.
    Więcej na: http://violka-naxi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do LBA na tym blogu: naxiorazinni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do nas na : http://opowiadania-violetta2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do nas na : violetta-love-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu http://violettamyhistory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny blog zapraszam na swojego http://prisonerka.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog i opowiadanie! :D
    Zapraszam do siebie:
    http://leon-y-violetta-amor.blogspot.com/2014/06/rozdzia-1-zegnaj-swiecie.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny ♥ Czekam na kolejne :*

    Zapraszam do mnie:
    violettaismylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń